lektory on-line

Faraon - Strona 149

wyszli w stronę miasta gdzie było mniej domów, a więcej ogrodów, których drzewa, dzięki
wilgotnym podmuchom morskim, rozrastały się wyżej i bujniej aniżeli w południowych
prowincjach Egiptu.
- Już niedaleko - rzekł Hiram.
Książę podniósł oczy i ponad zbitą zielonością drzew zobaczył kwadratową wieżę barwy
niebieskawej, na niej - szczuplejszą, białą. Była to świątynia Astoreth.
Niebawem weszli w głąb ogrodu, skąd można było ogarnąć wzrokiem całą budowlę.
Składała się ona z kilku kondygnacji. Pierwszą -tworzył taras kwadratowy o bokach
mających po czterysta kroków długości; spoczywał on na murze wysokości kilku metrów,
pomalowanym na czarno. Przy boku wschodnim znajdował się występ, na który z dwu stron
prowadziły szerokie schody. Wzdłuż innych boków stały wieżyczki, po dziesięć przy każdym;
między każdą parą wieżyczek znajdowało się po pięć okien.
Mniej więcej na środku tarasu wznosił się również kwadratowy budynek z bokami po dwieście
kroków. Ten miał pojedyncze schody, wieże na rogach i był barwy purpurowej.
Na płaskim dachu tej budowli stał znowu kwadratowy taras, wysoki na parę metrów, barwy
złotej, a na nim jedna na drugiej dwie wieże: niebieska i biała.
Całość wyglądała tak, jakby na ziemi postawił kto ogromną kostkę czarną, na niej mniejszą
purpurową, na niej złotą, wyżej niebieską, a najwyżej srebrną. Na każde zaś z tych
wzniesień prowadziły schody albo podwójne boczne, albo pojedyncze frontowe, zawsze od
strony wschodniej.
Przy schodach i przy drzwiach stały na przemian wielkie sfinksy egipskie albo skrzydlate
asyryjskie byki z ludzkimi głowami.
Namiestnik z przyjemnością patrzył na ten gmach, który przy blasku księżyca, na tle
bujnej roślinności wyglądał prześlicznie. Był on wzniesiony w stylu chaldejskim i
stanowczo różnił się od świątyń egipskich, naprzód - systemem kondygnacji, po wtóre -
pionowymi ścianami. U Egipcjan każda poważna budowla miała ściany pochyłe, jakby
zbiegające się ku górze.
Ogród nie był pusty. W różnych punktach widać było domki i pałacyki, płonęły światła,
rozlegał się śpiew i muzyka. Między drzewami od czasu do czasu mignął cień zakochanej
pary.
Nagle zbliżył się do nich stary kapłan; zamienił kilka słów z Hiramem i złożywszy niski
ukłon księciu rzekł:
- Racz, panie, udać się ze mną.
- I niech bogowie czuwają nad waszą dostojnością -dorzucił Hiram zostawiając ich.
Ramzes poszedł za kapłanem. Nieco z boku świątyni, między największym gąszczem, stała
kamienna ławka, a może o sto kroków od niej niewielki pałacyk, pod którym rozlegały się
śpiewy.
- Tam modlą się? - zapytał książę.
- Nie!... - odparł kapłan nie ukrywając niechęci. -To zbierają się wielbiciele Kamy,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional