lektory on-line

Faraon - Strona 292

Kapłan ukląkł przed nim, upadł na twarz i zawołał:
- Bądź pozdrowiony, faraonie, władco świata!...
- Co mówisz?!... - zawołał książę zrywając się.
- Niech Bóg jedyny i wszechmocny zleje na ciebie mądrość i siłę, a szczęście na lud
twój...
- Wstań, Pentuerze... Więc ja... więc ja...
Nagle wziął za ramię kapłana i obrócił go ku Sfinksowi.
- Spojrzyj na niego - rzekł.
Ale ani w obliczu, ani w postawie kolosa nie zaszła żadna zmiana. Jeden faraon przestąpił
granicę wieczności, drugi wschodził jak słońce, lecz kamienna twarz boga czy potwora
pozostała taką samą. Na ustach łagodny uśmiech dla ziemskich potęg i chwały, we wzroku
oczekiwanie na c o ś, co ma przyjść, lecz nie wiadomo, kiedy przyjdzie.
Wkrótce od przewozu wrócili dwaj posłańcy z zawiadomieniem, że czółna będą gotowe.
Pentuer wszedł między palmy i zawołał:
- Ocknij się!... ocknij się!...
Czujni Azjaci natychmiast zerwali się i zaczęli kiełznać konie. Podniósł się i Tutmozis,
szkaradnie ziewający.
- Brr!... - mruknął - jakie zimno... Sen dobra rzecz!... Ledwie się zdrzemnąłem i już
mogę jechać, bodaj na koniec świata, byle znowu nie do Sodowych Jezior... Brr!... Już
zapomniałem smaku wina i zdaje mi się, że ręce zaczęły mi porastać włosem jak
szakalowi... A do pałacu mamy jeszcze ze dwie godziny.
Szczęśliwi chłopi!... Śpi gałgan jeden z drugim do tej pory, nie czuje potrzeby kąpania
się i nie pójdzie do roboty, dopóki żona nie napasie go jęczmiennym kleikiem. A ja,
wielki pan, muszę jak złodziej tułać się nocą po pustyni nie mając w ustach kropli wody...
Konie były gotowe i Ramzes wsiadł na swego. Wówczas Pentuer zbliżył się, ujął za cugle
rumaka władcy i prowadził go, sam idąc pieszo.
- Co to?... - spytał zdziwiony Tutmozis. Wnet jednak opamiętał się, podbiegł i wziął
Ramzesowego konia za cugle z drugiej strony. I tak szli wszyscy milcząc, zdziwieni
zachowaniem się kapłana, choć czuli, że stało się coś ważnego.
Po kilkuset krokach nagle skończyła się pustynia, a przed podróżnymi wyciągnął się
gościniec wśród pól.
- Siadajcie na konie - rzekł Ramzes - musimy pośpieszać.
- Jego świątobliwość rozkazuje siąść na koń! -zawołał Pentuer.
Obecni osłupieli. Ale Tutmozis prędko odzyskał przytomność i położywszy rękę na mieczu
wykrzyknął:
- Niech żyje wiecznie wszechmocny i łaskawy wódz, nasz faraon Ramzes!
- Niech żyje wiecznie!.. - zawyli Azjaci potrząsając bronią.
- Dziękuję wam, wierni żołnierze moi - odrzekł pan.
W chwilę później konny orszak pędził w stronę rzeki.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional