lektory on-line

Faraon - Strona 102

serce moje niepokoi się, jakbym miał na oczach zasłonę, poza którą dzieją się łotrostwa,
których ja -nie mogę dojrzeć...
- Toteż i nie wypatruj ich, bo w końcu wyda ci się, żeśmy wszyscy powinni iść do kopalń -
odparł ze śmiechem Tutmozis. - Pamiętaj, że nomarchowie i urzędnicy są pasterzami twego
stada. Gdy który wydoi miarę mleka dla siebie albo zarżnie owcę, przecie go nie zabijesz
ani wypędzisz. Owiec masz za dużo, a o pastuchów trudno.
Namiestnik, już ubrany, przeszedł do sali poczekalnej, gdzie zebrała się jego świta:
kapłani, oficerowie i urzędnicy. Następnie wraz z nimi opuścił pałac i udał się na
dziedziniec zewnętrzny.
Był to obszerny plac zasadzony akacjami, pod cieniem których oczekiwali księcia
robotnicy. Na odgłos trąbki cały tłum zerwał się z ziemi i uszykował w pięć szeregów.
Ramzes, otoczony błyszczącym orszakiem dostojników, nagle zatrzymał się, chcąc najpierw z
daleka obejrzeć pułk kopaczy. Byli to ludzie nadzy, w białych czepcach na głowie i
takichże przepaskach około bioder. W szeregach doskonale można było odróżnić brunatnych
Egipcjan, ciemnych Murzynów, żółtych Azjatów i białych mieszkańców Libii tudzież wysp
Morza Sródziemnego.
W pierwszej linii stali kopacze z oskardami, w drugiej z motykami, w trzeciej z łopatami.
Czwarty szereg stanowili tragarze, z których każdy miał drąg i dwa kubełki, piąty również
tragarze, lecz z wielkimi skrzyniami, obsługiwanymi każda przez dwu ludzi. Przenosili oni
wykopaną ziemię.
Przed szeregami co kilkanaście kroków stali majstrowie: każdy miał w rękach mocny kij i
duży cyrkiel drewniany lub węgielnicę.
Kiedy książę zbliżył się do nich, zawołali chórem: "obyś żył wiecznie!", i uklęknąwszy
uderzyli czołem o ziemię.
Następca kazał im powstać i znowu przypatrzył się z uwagą.
Byli to ludzie zdrowi i silni, bynajmniej nie wyglądający na takich, którzy od dwu
miesięcy utrzymywali się z żebraniny.
Do namiestnika przystąpił nomarcha Sofra ze swoim orszakiem. Ale Ramzes udając, że go nie
spostrzegł, zwrócił się do jednego z majstrów:
- Jesteście kopaczami z Sochem? - zapytał.
Majster jak długi upadł twarzą na ziemię i milczał.
Książę wzruszył ramionami i zawołał do robotników:
- Jesteście z Sochem?
- Jesteśmy kopacze z Sochem!... - odpowiedzieli chórem.
- Dostaliście żołd?
- Źołd dostaliśmy - jesteśmy syci i szczęśliwi -słudzy jego świątobliwości - odparł chór
wybijając każdy wyraz.
- W tył zwrot!... - zakomenderował książę.
Odwrócili się. Prawie każdy miał na plecach głębokie i gęste blizny od kijów; ale
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional