lektory on-line

Faraon - Strona 405

- Powiedzże nam co o tym? - zapytał faraon.
- Z góry mówię, że żołnierze waszej świątobliwości spotkają dziwy w świątyniach. To
pogasną im światła, to znowu otoczą ich płomienie i szkaradne poczwary... Tu mur zastąpi
im drogę albo pod nogami otworzy się przepaść. W niektórych korytarzach zaleje ich woda,
w innych niewidzialne ręce będą rzucały kamieniami... A jakie grzmoty, jakie głosy
rozlegać się będą dokoła nich!...
- W każdej świątyni mam życzliwych mi kapłanów młodszych, a w Labiryncie ty będziesz -
rzekł Faraon.
- I nasze topory - wtrącił Tutmozis. - Lichy to żołnierz, który cofa się przed
płomieniami czy straszydłami albo marnuje czas na przysłuchiwanie się tajemniczym głosom.
- Dobrze mówisz, wodzu! - zawołał Samentu. - Gdy tylko będziecie szli dzielnie naprzód,
strachy pierzchną, głosy umilkną, a płomienie przestaną parzyć.
Teraz ostatnie słowo, panie nasz - zwrócił się kapłan do Ramzesa. - Gdybym zginął...
- Nie mów tak!... - żywo przerwał mu faraon.
- Gdybym zginął - mówił ze smutnym uśmiechem Samentu - przyjdzie do waszej świątobliwości
młody kapłan Seta z moim pierścieniem. Niech więc wojsko zajmie Labirynt i wypędzi
dozorców i niech już nie opuszcza gmachu, bo ów młodzieniec, może w ciągu miesiąca, a
może i wcześniej, znajdzie drogę do skarbów, przy wskazówkach, jakie mu zostawię...
Ale, panie - mówił klękając - błagam cię o jedno: gdy zwyciężysz, pomścij mnie, a nade
wszystko nie przebaczaj Herhorowi i Mefresowi. Ty nie wiesz: jacy to są
nieprzyjaciele!... Gdyby oni wzięli górę, zginiesz nie tylko ty sam, ale i twoja
dynastia...
- Alboż zwycięzcy nie godzi się być wspaniałomyślnym?... - spytał pochmurnie władca.
- Źadnej wspaniałomyślności !... żadnej łaski!... -wołał Samentu. - Dopóki oni będą żyli,
tobie i mnie, panie, grozi śmierć, hańba, nawet zniewaga naszych trupów.
Można ugłaskać lwa, kupić Fenicjanina, przywiązać Libijczyka i Etiopa, można ubłagać
chaldejskiego kapłana, bo on jak orzeł unosi się na wysokościach i bezpieczny jest od
pocisków...
Ale egipskiego proroka, który zakosztował zbytku i władzy, nie zjednasz niczym. I tylko
śmierć ich albo twoja może zakończyć walkę.
- Prawdę mówisz, Samentu - odpowiedział Tutmozis. -Na szczęście, nie jego świątobliwość,
ale - my, żołnierze, będziemy rozstrzygali odwieczny spór między kapłanami i faraonem.
RozDZIAŁ SZEŚĆDZIESIĄTY TRZECI
Dwunastego Paofi z różnych świątyn egipskich rozeszły się niepokojące wieści.
W ciągu paru dni ostatnich w świątyni Horusa wywrócił się ołtarz, w świątyni Izydy posąg
bóstwa płakał. Zaś u Amona tebańskiego i u grobu Ozirisa w Denderach wypadły bardzo złe
wróżby. Z nieomylnych oznak wywnioskowali kapłani, że Egiptowi grozi jakieś wielkie
nieszczęście jeszcze przed upływem miesiąca.
Skutkiem tego arcykapłani Herhor i Mefres nakazali procesje dokoła świątyń i składanie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional