lektory on-line

Faraon - Strona 88

Następnie zaprezentował mu grupę młodych elegantów, pachnących, uróżowanych, ubranych w
szaty haftowane złotem. Byli to bliżsi i dalsi krewni nomarchy, miejscowa arystokracja.
Ramzes przypatrzył im się z uwagą.
- Aha! - zawołał. - Zdawało mi się, że czegoś brakuje tym panom, i już widzę. Oni nie
mają peruk...
- Ponieważ ty, najdostojniejszy książę, nie używasz peruki, więc i nasza młodzież
ślubowała sobie nie nosić tego stroju - odparł nomarcha.
Po tym objaśnieniu jeden z młodych ludzi stanął za księciem z wachlarzem, drugi z tarczą,
trzeci z włócznią i rozpoczął się pochód. Następca szedł pod baldachimem, przed nim
kapłan z puszką, w której paliły się kadzidła - wreszcie kilka młodych dziewcząt
rzucających róże na ścieżkę, którą książę miał przechodzić.
Lud w świątecznych strojach, z gałązkami w rękach, tworzył szpaler i krzyczał, śpiewał
lub padał na twarz przed następcą faraona, ale książę spostrzegł że mimo głośnych oznak
radości twarze są martwe i zakłopotane. Zauważył też, że tłum jest podzielony na grupy,
którymi dyrygują jacyś ludzie, i że uciecha odbywa się na komendę. I znowu uczuł w sercu
chłód pogardy dla tego motłochu, który nawet cieszyć się nie umie.
Z wolna orszak zbliżył się do murowanej kolumny, która odgraniczała nomes Aa od nomesu
memfijskiego. Na kolumnie z trzech stron znajdowały się napisy do- tyczące: rozległości,
ludności i liczby miast prowincji z czwartej strony stał posąg bożka Ptah, okręconego od
stóp do piersi w powijaki, w zwykłym czepcu na głowie, z laską w ręku.
Jeden z kapłanów podał księciu złotą łyżkę z płonącym kadzidłem. Następca odmawiając
przepisane modlitwy wyciągnął kadzielnicę na wysokość oblicza bóstwa i kilkakrotnie nisko
się skłonił.
Okrzyki ludu i kapłanów wzmogły się jeszcze bardziej, choć między arystokratyczną
młodzieżą widać było uśmieszki i drwinki. Książę, który od czasu pogodzenia się z
Herhorem okazywał wielki szacunek bogom i kapłanom, lekko zmarszczył brwi i w jednej
chwili młodzież zmieniła postawę. Wszyscy spoważnieli, a niektórzy upadli na twarz przed
kolumną.
"Zaprawdę! - pomyślał książę - ludzie szlachetnego urodzenia lepsi są aniżeli ten
motłoch... Cokolwiek czynią, sercem czynią, nie jak ci, którzy wrzeszcząc na moją cześć
radzi by jak najprędzej wrócić do swoich obór i warsztatów..."
Teraz, lepiej niż kiedykolwiek, zmierzył odległość, jaka istniała pomiędzy nim i
prostakami. I zrozumiał, że tylko arystokracja jest klasą, z którą łączy go wspólność
uczuć. Gdyby nagle znikli ci strojni młodzieńcy i piękne kobiety, których płonące
spojrzenia śledzą każdy jego ruch, ażeby natychmiast służyć mu i spełniać rozkazy, gdyby
ci znikli, książę wśród niezliczonych tłumów ludu czułby się samotniejszym aniżeli w
pustyni.
Ośmiu Murzynów przyniosło lektykę ozdobioną nad baldachimem strusimi piórami i książę
wsiadłszy w nią udał się do stolicy nomesu, Sochem, gdzie zamieszkał w rządowym pałacu.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional