lektory on-line

Faraon - Strona 74

gospodarza przybiegł Murzyn obsługujący pokoje gościnne i coś szeptał zafrasowany. Potem,
nie wiadomo skąd, ukazał się dziesiętnik policyjny i zaprowadziwszy Asarhadona do
odległej framugi długo z nim rozmawiał, a czcigodny właściciel zajazdu bił się w piersi,
załamywał ręce albo chwytał się za głowę. Nareszcie kopnął Murzyna w brzuch, kazał podać
dziesiętnikowi gęś pieczoną i dzban cypryjskiego, a sam zbliżył się do gościa z frontowej
galerii, który wciąż zdawał się drzemać, choć oczy miał otwarte.
- Smutne mam nowiny dla ciebie, zacny panie - rzekł gospodarz siadając obok podróżnego.
- Bogowie zsyłają na ludzi deszcz i smutek, kiedy im się podoba - odparł obojętnie gość.
- Gdyśmy się tu przypatrywali psyllom - ciągnął gospodarz targając szpakowatą brodę -
złodzieje dostali się na drugie piętro i wykradli twoje rzeczy... Trzy worki i skrzynię,
zapewne bardzo kosztowną!
- Musisz zawiadomić sąd o mojej krzywdzie.
- Po co sąd?... - szepnął gospodarz. - U nas złodzieje mają swój cech... Poszlemy po
starszego, otaksujemy rzeczy, zapłacisz mu dwudziesty procent wartości i wszystko się
znajdzie. Ja mogę ci dopomóc.
- W moim kraju - rzekł podróżny - nikt nie układa się ze złodziejami, i ja nie będę.
Mieszkam u ciebie, tobie powierzyłem mój majątek i ty za niego odpowiadasz.
Czcigodny Asarhadon zaczął drapać się między łopatki.
- Człowieku z dalekiej krainy - mówił zniżonym głosem - wy, Chetowie, i my, Fenicjanie,
jesteśmy braćmi, więc szczerze radzę ci nie wdawać się z egipskim sądem, bo on ma tylko
jedne drzwi: przez które się wchodzi, ale nie ma tych, przez które się wychodzi.
- Bogowie przez mur wyprowadzą niewinnego - odparł gość.
- Niewinny!... Kto z nas jest niewinny w ziemi niewoli? - szeptał gospodarz. - Oto
spojrzyj - tam dojada gęś dziesiętnik z policji; wyborną gąskę, którą sam chętnie
zjadłbym. A wiesz, dlaczego oddałem, sobie od ust. odjąwszy, ten frykas?... Bo
dziesiętnik przyszedł wypytywać się o ciebie...
To powiedziawszy Fenicjanin zezem spojrzał na podróżnego, który jednak ani na chwilę nie
utracił spokoju.
- Pyta mnie - ciągnął gospodarz - pyta mnie dziesiętnik: "Co za jeden jest ten czarny,
który dwie godziny siedzi nad garstką daktylów?..." Mówię: Bardzo zacny człowiek, pan
Phut. - "Skąd on?..." -Z kraju Chetii, z miasta Harranu; ma tam porządny dom o trzech
piętrach i dużo pola. - "Po co on tu przyjechał?"
- Przyjechał, mówię, odebrać od jednego kapłana pięć talentów, które jeszcze jego ojciec
pożyczył.
A wiesz, zacny panie - prawił restaurator - co mi na to odpowiedział dziesiętnik?... Te
słowa: "Asarhadonie wiem, że jesteś wiernym sługą jego świątobliwości faraona, masz dobre
jadło i niefałszowane wina, dlatego mówię ci - strzeż się!... Strzeż się cudzoziemców
którzy nie robią znajomości, unikają wina i wszelkich uciech i milczą. Ten Phut,
harrańczyk, może być asyryjskim szpiegiem."
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional