lektory on-line

Faraon - Strona 243

i krzyki dowódców. Ramzesowi serce zaczęło bić gwałtownie; już nie mógł pohamować
ciekawości i wdrapał się na skalisty cypel, skąd było widać znaczną część doliny.
Otoczony kłębami żółtawego kurzu, z wolna posuwał się libijski korpus niby kilkuwiorstowy
wąż upstrzony niebieskimi, białymi i czerwonymi plamami.
Na czele maszerowało kilkunastu jeźdźców, z których jeden odziany w białą płachtę
siedział na koniu jak na ławie, zwiesiwszy obie nogi na lewą stronę. Za jeźdźcami szła
gromada procarzy w szarych koszulach, potem jakiś dostojnik w lektyce, nad którą niesiono
duży parasol. Dalej oddział kopijników, w bluzach niebieskich i czerwonych, potem wielka
banda ludzi prawie nagich, zbrojnych w maczugi, znowu procarze i kopijnicy, i znowu
procarze, a za nimi czerwony oddział z kosami i toporami. Szli mniej więcej po czterech w
szeregu; ale mimo krzyku oficerów porządek ten ciągle łamał się i następujące po sobie
czwórki zbijały się w gromady.
Śpiewając i rozmawiając hałaśliwie wąż libijski z wolna wypełznął w najszerszą część
doliny, naprzeciw hut i jezior. Tu porządek zwichrzył się jeszcze bardziej. Maszerujący
naprzód stanęli; mówiono im bowiem, że w tym miejscu będzie wypoczynek; a tymczasem
dalsze kolumny przyśpieszyły kroku, ażeby prędzej dojść do celu i odpocząć. Niektórzy
wybiegali z szeregu i położywszy broń rzucali się w jezioro lub dłonią czerpali jego
cuchnącą wodę; inni zasiadłszy na ziemi wydobywali z torby daktyle albo z glinianych
butelek pili wodę z octem.
Wysoko, nad obozem, krążyło kilka sępów.
Ramzesa na ten widok ogarnął nieopisany żal i strach. Przed oczyma zaczęły mu latać
muszki, stracił przytomność i przez mgnienie oka zdawało mu się, że oddałby tron, byle
nie znajdować się w tym miejscu i nie widzieć tego, co nastąpi. Zsunął się z cypla i
obłąkanymi oczyma patrzył przed siebie.
Wtem zbliżył się do niego Pentuer i mocno targnął go za ramię.
- Ocknij się, wodzu - rzekł. - Patrokles czeka na rozkazy...
- Patrokles?... - powtórzył książę i obejrzał się.
Przed nim stał Pentuer, blady, ale spokojny. O parę kroków dalej równie blady Tutmozis w
drżących rękach trzymał oficerską świstawkę. Zza pagórka wychylali się żołnierze, na
których twarzach widać było głębokie wzruszenie.
- Ramzesie - powtórzył Pentuer - wojsko czeka...
Książę z rozpaczliwą determinacją spojrzał na kapłana i zduszonym głosem szepnął:
- Zaczynać...
Pentuer podniósł do góry swój błyszczący talizman i nakreślił nim kilka znaków w
powietrzu. Tutmozis cicho świsnął, świst ten powtórzył się w dalszych wąwozach na prawo i
na lewo i - na wzgórza poczęli wdrapywać się egipscy procarze.
Było około dwunastej w południe.
Ramzes powoli ochłonął z pierwszych wrażeń i uważniej począł oglądać się dokoła. Widział
swój sztab, oddział kopijników i toporników pod dowództwem starych oficerów, wreszcie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional