lektory on-line

Faraon - Strona 26

- No?..
- Później jego świątobliwość popatrzy się w wielkiej sali na balet, a następnie przyjmie
kąpiel i odprawi modlitwy wieczorne.
- Mnie nie kazano przyjąć? - spytał następca.
- Jutro po radzie wojennej.
- A królowe co robią?
- Pierwsza królowa modli się w pokoju zmarłego syna, a wasza dostojna matka przyjmuje
posła fenickiego, który przywiózł jej dary od kobiet z Tyru.
- Są i dziewczęta?
- Podobno jest kilka. Każda ma na sobie kosztowności za dziesięć talentów.
- A któż się tam włóczy z pochodniami? - rzekł książę wskazując ręką na dół parku.
- Zdejmują z drzewa brata waszej dostojności, który tam siedzi od południa.
- I nie chce zejść?
- Owszem, teraz zejdzie, bo poszedł po niego błazen pierwszej królowej i obiecał, że
zaprowadzi go do karczmy, gdzie piją paraszytowie, otwieracze ciał zmarłych.
- A o manewrach dzisiejszych już słyszeliście co?
- Mówili w ministerium, że sztab został odcięty od korpusu.
- I jeszcze co?
Urzędnik wahał się.
- Mów, co słyszałeś.
- I jeszcze słyszeliśmy, że z tego powodu wasza dostojność kazałeś odliczyć pewnemu
oficerowi pięćset kijów, a przewodnika powiesić.
- Wszystko kłamstwo!... - odezwał się półgłosem jeden z adiutantów następcy.
- Źołnierze też mówią między sobą, że to musi być kłamstwo - odparł śmielej urzędnik.
Następca zwrócił konia i pojechał do dolnej części parku, gdzie znajdował się jego
pałacyk. Była to właściwie jednopiętrowa altana, wzniesiona z drzewa. Miała formę
ogromnego sześcianu z dwoma werendami: dolną i górną, które wkoło otaczały budynek i
wspierały się na mnóstwie słupów. Wewnątrz płonęły kagańce, więc można było widzieć, że
ściany składają się z desek rzeźbionych jak koronka i że są zabezpieczone od wiatru
zasłonami z różnobarwnych tkanin. Dach budowli tej był płaski, otoczony balustradą; na
nim stało parę namiotów.
Serdecznie powitany przez półnagich służących, z których jedni wybiegli z pochodniami,
drudzy padli przed nim na twarz, następca wszedł do domu. W mieszkaniu na parterze zdjął
zakurzoną odzież, wykąpał się w kamiennej wannie i narzucił na siebie białą togę, rodzaj
wielkiego prześcieradła, które zapiął pod szyją, a w pasie przewiązał sznurem. Na
pierwszym piętrze zjadł kolację złożoną z pszennego placka, garstki daktylów i kielicha
lekkiego piwa. Potem wszedł na taras budowli i położywszy się na kanapie okrytej lwią
skórą kazał służbie odejść i natychmiast przysłać na górę Tutmozisa, gdy przyjedzie.
Około północy stanęła przed domem lektyka i wysiadł z niej adiutant Tutmozis. Gdy ciężko
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional