lektory on-line

Faraon - Strona 25

lekkomyślny młodzieniec, który z równą łatwością popełnia gwałtowne czyny, jak wyrzuca
bezbożne słowa.
Słońce zaszło i w chwilę później zapadła noc gwiaździsta. Nad nieprzeliczonymi kanałami
Dolnego Egiptu zaczęła zgęszczać się srebrna mgła, którą łagodny wiatr zanosił aż na
pustynię, chłodził strudzonych żołnierzy i nasycał rośliny, już konające z pragnienia.
- Albo powiedz mi, Pentuerze - ciągnął minister - i zbadaj: skąd następca weźmie
dwadzieścia talentów na dotrzymanie wojsku obietnicy, którą dziś tak nieopatrznie
uczynił? Zresztą skądkolwiek weźmie pieniądze, wydaje mi się, a zapewne i tobie, rzeczą
niebezpieczną, ażeby następca robił podarunki armii, właśnie w tym dniu, kiedy jego
świątobliwość nie ma czym zapłacić żołdu wracającym ze Wschodu pułkom Nitagera. Nie pytam
cię o zdanie o tej rzeczy, bo je znam, jak i ty znasz moje najtajniejsze myśli. Proszę
cię tylko, ażebyś zapamiętał, co widziałeś, dla opowiedzenia tego w kolegium kapłańskim.
- Czy prędko będzie zwołane? - spytał Pentuer.
- Nie ma jeszcze powodu. Spróbuję pierwej uspokoić rozhukanego byczka za pomocą
ojcowskiej ręki jego świątobliwości... A szkoda byłaby chłopca, bo ma duże zdolności i
energię południowego wichru. Tylko jeżeli wicher, zamiast zdmuchiwać nieprzyjaciół
Egiptu, zacznie kłaść jego pszenicę i wyrywać palmy!...
Minister umilkł, a jego orszak utonął w ciemnej alei drzew prowadzącej do Memfisu.
W tym czasie Ramzes dojeżdżał do pałacu faraona.
Gmach ten stał na wzgórzu za miastem, wśród parku. Rosły tu osobliwe drzewa: baobaby z
południa, cedry, sosny i dęby z północy. Dzięki sztuce ogrodniczej żyły one po
kilkadziesiąt lat i dosięgały znacznej wysokości. Cienista aleja prowadziła z dołu do
bramy, która miała wysokość trzypiętrowej kamienicy. Z każdej strony bramy wznosiła się
potężna budowla niby wieża, w formie ściętej piramidy, szeroka na czterdzieści kroków,
wysoka na pięć pięter. Wśród nocy wyglądało to jak dwa olbrzymie namioty z piaskowca.
Dziwne te gmachy miały
na parterze i piętrach kwadratowe okienka, a dachy płaskie. Ze szczytu jednej takiej
piramidy warta śledziła ziemię, z drugiej -dyżurny kapłan patrzył w gwiazdy.
Na prawo i na lewo od wież, zwanych pylonami, ciągnęły się mury, a raczej długie,
piętrowe budynki z wąskimi oknami i płaskim dachem, po którym chodziły warty. Po obu
stronach bramy głównej siedziały dwa posągi, dosięgające głowami pierwszego piętra; u
stóp posągów znowu chodziły warty. Kiedy książę w towarzystwie kilku jeźdźców zbliżył się
do pałacu, wartownik, pomimo ciemności, poznał go. Za chwilę wybiegł z pylonu urzędnik
dworski, ubrany w białą spódnicę, ciemną narzutkę i perukę, z wielkości podobną do
kaptura.
- Pałac już zamknięty? - spytał książę.
- Prawdę rzekłeś, dostojny panie - odparł urzędnik.
- Jego świątobliwość ubiera bogów do snu.
- A potem co będzie robił?
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional