lektory on-line

Faraon - Strona 154

przechadzkę.
- Sam?...
- Gdybym nie mógł wychodzić sam, gdzie mi się podoba, byłbym najnieszczęśliwszym
niewolnikiem w tym państwie - odparł cierpko namiestnik Oddał miecz i burnus Tutmozisowi
i poszedł do swojej sypialni nie wzywając nikogo. Jeszcze wczoraj wiadomość o urodzeniu
się syna napełniłaby go radością. Lecz w tej chwili przyjął ją obojętnie. Całą duszę
wypełniły mu wspomnienia dzisiejszego wieczoru, najdziwniejszego, jaki dotychczas poznał
w życiu.
Jeszcze widział światło księżyca, w uszach rozlegała się pieśń Greka. A ta świątynia
Astarty!...
Nie mógł zasnąć do rana.
RozDZIAŁ TRZYDZIESTY DRUGI
Na drugi dzień książę wstał późno, sam wykąpał się i ubrał, i kazał przyjść do siebie
Tutmozisowi.
Wystrojony, namaszczony wonnościami elegant ukazał się natychmiast, pilnie przypatrując
się księciu, aby poznać, w jakim jest humorze, i odpowiednio do tego ułożyć swoją
fizjognomię.
Ale na twarzy Ramzesa malowało się tylko znużenie.
- Cóż - spytał Tutmozisa ziewając - czy jesteś pewny, że urodził mi się syn?
- Mam tę wiadomość od świętego Mefresa.
- Oho!... Od jakże to dawna prorocy zajmują się moim domem?
- Od czasu kiedy wasza dostojność okazujesz im swoją łaskę.
- Tak?... - spytał książę i zamyślił się. Przypomniał sobie wczorajszą scenę w świątyni
Astoreth i porównywał ją z podobnymi zjawiskami w świątyni Hator. "Wołano na mnie - mówił
do siebie - i tu, i tam. Ale tam moja cela była bardzo ciasna i grube mury, tu zaś
wołający, a właściwie Kama mogła schować się za kolumnę i szeptać... Wreszcie tu było
strasznie ciemno, a w mojej celi widno..." Nagle rzekł do Tutmozisa:
- Kiedyż się to stało?
- Kiedy urodził się dostojny syn twój?... Podobno już z dziesięć dni temu... Matka i
dziecko zdrowe, doskonale wyglądają... Przy urodzeniu był sam Menes, lekarz twojej
czcigodnej matki i dostojnego Herhora...
- No, no... - odparł książę i znowu myślał:
"Dotykano mnie tu i tam jednakowo zręcznie... Czy była jaka różnica?... Zdaje się, że
była, może dlatego, że tu byłem, a tam nie byłem przygotowany na zobaczenie cudu... Ale
tu pokazano mi drugiego m n i e, czego tam nie potrafili zrobić... Bardzo mądrzy są
kapłani!... Ciekawym, kto mnie tak dobrze udawał, bożek czy człowiek?... O, bardzo mądrzy
są kapłani i nawet nie wiem, którym z nich lepiej wierzyć: naszym czy fenickim?..."
- Słuchaj, Tutmozis - rzekł głośno - słuchaj, Tutmozis... Trzeba, ażeby tu przyjechali...
Muszę przecie zobaczyć mego syna... Nareszcie już nikt nie będzie miał prawa uważać się
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional