lektory on-line

Faraon - Strona 158

z pałacu.
Okryty ciemnym burnusem oficera, przebiegał puste ulice i wydostawał się za miasto, do
ogrodów świątyni Astoreth.
Tam odnajdywał swoją ławkę naprzeciw pałacyku Kamy i ukryty między drzewami patrzył na
płonące pochodnie, słuchał śpiewu wielbicieli kapłanki i - marzył o niej.
Księżyc wschodził coraz później, zbliżając się do nowiu, noce były szare, efekta świetlne
przepadły, ale Ramzes mimo to wciąż widział jasność owej pierwszej nocy i słyszał
namiętne strofy Greka.
Nieraz powstawał z ławki, ażeby wprost pójść do mieszkania Kamy, ale ogarniał go wstyd.
Czuł on, że nie wypada następcy tronu ukazywać się w domu kapłanki, którą odwiedzał każdy
pielgrzym, byle złożył hojniejszą dla świątyni ofiarę. Co dziwniejsza - bał się, ażeby
widok Kamy, otoczonej dzbanami i nieszczęśliwymi wielbicielami, nie zatarł mu cudownego
obrazu księżycowej nocy. Wówczas gdy ją przysłał Dagon, ażeby odwrócić gniew księcia,
Kama wydała się Ramzesowi młodą dziewczyną, dosyć powabną, dla której jednak można nie
stracić głowy. Lecz gdy pierwszy raz w życiu on, wódz i namiestnik, musiał siedzieć pod
domem kobiety, gdy go rozmarzyła noc, gdy usłyszał gorące oświadczyny innego mężczyzny,
wtedy, także pierwszy raz w życiu, zrodziło się w nim szczególne uczucie: mięszanina
pożądania, tęsknoty i zazdrości.
Gdyby mógł mieć Kamę na każde zawołanie, sprzykrzyłaby się mu bardzo prędko, a może nawet
nie ubiegałby się za nią. Ale śmierć stojąca na progu jej sypialni, zakochany śpiewak, a
nareszcie to upokarzające stanowisko najwyższego dostojnika wobec kapłanki, wszystko to
wytwarzało sytuację Ramzesowi dotychczas nie znaną, a więc ponętną.
I oto dlaczego, prawie co wieczór, od dziesięciu dni przychodził do ogrodów bogini
Astoreth zasłaniając twarz wobec przechodniów.
Pewnego wieczoru, kiedy na uczcie w swoim pałacu wypił dużo wina, Ramzes wymknął się ze
stanowczym zamiarem. Powiedział sobie, że dzisiaj wejdzie do mieszkania Kamy, a jej
wielbiciele - niech sobie śpiewają pod oknami.
Szedł prędko przez miasto, lecz w ogrodach należących do świątyni zwolnił kroku: znowu
bowiem uczuł wstyd.
"Czy słyszano kiedykolwiek - myślał - ażeby następca faraona biegał za kobietami jak
biedny pisarz, który znikąd nie może pożyczyć dziesięciu drachm? Wszystkie przychodziły
do mnie, więc i ta powinna przyjść..."
I już chciał wrócić.
"A jednak ta nie może przyjść - mówił w duchu - gdyż zabiliby ją..."
Stanął i wahał się.
"Kto by ją zabił?... Hiram, który w nic nie wierzy, czy Dagon, który już sam nie wie,
czym jest?... Tak, ale jest tu mnóstwo innych Fenicjan i przewijają się setki tysięcy
pielgrzymów fanatycznych i dzikich. W oczach tych głupców Kama odwiedzając mnie
popełniłaby świętokradztwo
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional