lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 84

Iliada - Homer - Strona 84

Tymczasem Nestor bystrym do naw pędem zmierza
Uwożąc Machaona, narodów pasterza. Poznał go Pelid, stojąc na wierzchołku nawy,
Skąd widział prace mężów i zważał bój krwawy. Zraz wzywa Patrokla i tak doń powiada… — «Bież prędzej do Nestora, abyś się dowiedział,
Który to z wodzów ranny na wozie z nim siedział. Jeżeli sądzić można z podobieństwa, mniemam,
Że to Machaon, lekarz, lecz pewności nie mam. Z tyłu-m go ujrzał, oczy twarzy nie postrzegły,
Gdy szybkim pędem konie pomimo przebiegły». Na rozkaz przyjaciela swego Patrokl gotów,
Czym prędzej wzdłuż naw greckich idzie i namiotów. Oni wtedy, szczęśliwie dopadłszy obozu,
Przed Nestora namiotem wystąpili z wozu;
Spocone wyprzągł konie Eurymedon wierny. Wodze na morskim brzegu, gdzie wiatr ciągnął mierny,
Zamokłe suszą suknie z obfitego potu,
I siadają na krzesłach, wszedłszy do namiotu… Tymczasem do namiotu mąż podobny bogu
Wchodzi, waleczny Patrokl, i staje u progu. Widzi go starzec, zaraz z miejsca się podnosi
I za rękę prowadząc, aby usiadł, prosi. Patrokl się opierając, tymi słowy rzecze:
— «Nie namówisz mnie siedzieć, szanowny człowiecze. Przyjaciel mój, którego prawem dla mnie wola,
Kazał mi się dowiedzieć, kogoś uwiózł z pola? Lecz oto Machaona mężnego poznaję. Biegnę więc do Achilla i znać o tym daję…»
Na to mówi w te słowa Pylów król sędziwy:
— «Skąd ta Achillesowi litość nad Achiwy? Nie wie, jak ciężko Greki los wojny przyciska:
Pierwsi wodzowie ranni, ci z dala, ci z bliska
Strzałą Tydejd przeszyty, rycerz zawołany,
Odyseusz, Agamemnon dzidą wzięli rany;
Strzała ciężko zraniła w biodro Eurypila
I tego, com go uwiódł, krótka temu chwila. Chociaż ma wielkie serce i oręż zwycięski,
Litości Pelid nie ma nad naszymi klęski. Czyli wtedy uzbroi jego rękę dzida,
Kiedy już wszelki odpór na nic się nie przyda?… Pamiętam, przyjacielu, jaką ci przestrogę
Dał ojciec, wysyłając do Atryda w drogę… — «Synu! Z rodu Achilles większe ma zalety,
Jeszcze siła i męstwo nad ciebie go kładą,
Aleś ty wiekiem starszy. Bądźże jego radą,
Proś, zachęcaj, przekładaj; nie zatknie on ucha,
I gdy uzna swe dobro, chętnie cię usłucha». Ty jednak zapominasz, co ojciec zalecił. Staraj się, byś do boju w nim ochotę wzniecił. Któż wie, czy go nie skłonisz za pomocą boga? Jak mocna z ust przyjaźni idąca przestroga!…»
Skończył; głos ten w Patroklu na wskroś serce przeszył,
Powracając czym prędzej do Achilla śpieszył. Lecz gdy przyszedł, gdzie stały Odysowe nawy,
Gdzie na miejscu publicznym rozsądzano sprawy
I gdzie dla bogów była błagalnia wzniesiona,
Spotkał się z Eurypilem, synem Euemona. Kulejący, nierównym porusza się krokiem,
Pot i z ramion, i z głowy płynie mu potokiem,
Z głębokiej rany krople krwi czarnej tryskały;
Na ciele srodze cierpiał, lecz w umyśle stały. Na ten widok Patrokla serce ciężko boli,
I rzecze, Greków smutnej litując się doli:
— «O biedne wodze Greków! O wy biedni Grecy! Tak-że więc od ojczyzny, od krewnych dalecy,
Wszyscy marnie zginiecie wpośród nieszczęść tylu
I psom będziecie pastwą?
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia