lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 120

Iliada - Homer - Strona 120

Patrokl omdlonym głosem: — «Nadymaj się chlubą! Woli bogów chce człowiek oprzeć się daremnie. Od Zeusa i Feba masz zwycięstwo ze mnie… Ale wyryj me słowa na sercu głęboko:
Światło dzienne niedługo twoje widzi oko. Nieodzowny cię wyrok z bladą śmiercią goni,
Zgubny dla ciebie oszczep jest w Achilla dłoni»! Domawiał, gdy śmierć blada zamknęła mu wargi. Poszła dusza, żałosne rozwodząca skargi,
Że ją twarde wyroki rzucić przymusiły
Miłe dla niej siedlisko młodości i siły. Skonał. Hektor do niego w te rzekł słowa jeszcze:
— «Za co mi śmierć rokujesz? Skróć te groźby wieszcze! I ja oszczepu mego nie ciskam daremnie. Któż wie, czyli Achilles nie zginie ode mnie? Rzekł i nastąpił trupa, i natychmiast z rany,
Nogami go kopnąwszy, wyrwał grot miedziany. Już Automedonowi równym ciosem groził,
Który w polu Achilla biegłą ręką woził,
Ale konie Peleja, bogów dar wspaniały. Bystrym z niebezpieczeństwa pędem uleciały.

Księga XVII
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia