lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 65

Iliada - Homer - Strona 65

Hektor szczęściem nadęty miota się zażarcie,
A czując, że od władcy pioruna ma wsparcie,
Ni się na ludzi ni też na bogów ogląda:
Wściekły, wzejścia Jutrzenki jak najprędzej żąda,
Ażeby do ostatniej przywiózł nas żałoby;
Mówi, że z naw przepyszne pozdziera ozdoby,
Płomieniem nasze zniszczy okręty, a razem
Zdumione Greki w dymie wytępi żelazem. Lękam się, żebym skutku tych gróźb nie obaczył
I żeby nam okrutny wyrok nie przeznaczył
Daleko od ojczyzny tu zginąć pod Troją. Wstań więc i choć nierychło, zbaw nas ręką twoją. Uskrom zuchwałych Trojan w szalonym zapędzie;
Gdy złe już dojdzie kresu, lekarstwa nie będzie. Po zgubie ból uczujesz, lecz późna ta żałość. Uprzedź więc dzień okropny i daj Grekom całość. Ach! Przyjacielu, wspomnij na ojca przestrogę,
W sam dzień, gdy cię wyprawiał do Atryda w drogę:
— «Synu — rzekł — jeśli zechce Hera i Pallada,
Ich łaska bohaterską odwagę ci nada;
Ty hamuj dumne serce i umysł niezgięty:
Lepsza ludzkość, silniejsze dobroci ponęty»… Niech więc rozum nad serca zapałem przemaga! Agamemnon drogimi darami cię błaga
I byś tylko cierpliwie wysłuchać mnie raczył,
Powiem, jakie ci dary dopiero przeznaczył:
Dziesięć talentów złota, siedm trójnogów czystych,
Dwadzieścia naczyń, koni dwanaście ognistych… Siedm dziewcząt, zaleconych przemysłem i ciałem,
Które, gdyś podbił Lesbos, wziął dla siebie działem,
Przenoszące pięknością cały ród niewieści. A między nimi wzięta Bryzeis się mieści… To masz zaraz, jak tylko gniew twój się ukoi. A jeśli nam pozwolą bogi dobyć Troi,
Kiedy zdobytych łupów będziem czynić działy. Miedzią i złotem okręt wyładujesz cały:
Dwanaście z tobą niewiast najpiękniejszych wsiędzie,
To jest, co najpierwszego po Helenie będzie. Gdy wrócim, coś większego masz jeszcze w ofierze:
Uczci cię jako syna, za zięcia przybierze. Różnicy między tobą i Orestem nie ma. Rośnie mu trzy cór pięknych, jedna Chryzotema,
Ifijanassa druga, trzecia Laodyka:
Sam wybierzesz, bez opłat ślub ten cię potyka;
Owszem, ojciec da posag; nikt tak nie obdarzył
Swej córy, gdy jej związki małżeńskie kojarzył. Siedem miast zięć od niego wianem odziedziczy… Takie skoro gniew złożysz, czyni ci ofiary. A jeślić nienawistny król i jego dary,
Ulituj się nad Greki w nieszczęściu tak srogiem,
Ty sam będziesz ich zbawcą, ty będziesz ich bogiem. Oto dzień wielkiej chwały, oto właśnie pora,
Kiedy trupem szczęśliwie położysz Hektora. Sam się pod oręż stawia w szalonym zapale,
Sam pod oczy przychodzi, chlubiąc się zuchwale,
Że mu żaden z rycerzy greckich nie jest rowny». Pelid tak odpowiedział: — «Odysie szanowny! Ja wam szczerze wyłożę czucia mojej duszy
I to powiem, od czego nic mnie nie poruszy,
Abyście, przedsięwzięcia mojego pamiętni,
Więcej dla uszu moich nie byli natrętni:
W równej mam nienawiści z Hadem obłudnika,
W którym chytrze odbiega serce od języka. Otwieram więc myśl moją: i król wasz daremnie,
I kto z Greków rozumie, że ją zmieni we mnie. Nie ma tu ceny męstwo, za nic krwawe znoje.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia