lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 5

Iliada - Homer - Strona 5

Z tyłu lekko za włosy pociąga rycerza,
Niczyim, jego tylko oczom się powierza. Zląkł się Pelid, gdy spojrzał za siebie zdumiały,
Widzi Palladę: oczy jej groźnie iskrzały;
I rzecze: «Wielka córo pana błyskawicy,
Po cóżeś to z niebieskiej nadeszła stolicy? Czy widzieć, jaką Atryd obelgę mi czyni? Oświadczam ci, bo tego dokażę, bogini,
Że dłoń ta wnet za dumę duszę mu wywlecze». A na to modrooka Pallada tak rzecze:
— «Przyszłam gniew twój uśmierzyć z woli Zeusa żony:
Jej Achilles, jej Atryd równie ulubiony. Nie ruszaj miecza, do krwi nie chciej się zapędzać;
Ale słów obelżywych możesz nie oszczędzać. Wierz mi, bo to być musi, że dla tej ofiary
Trzykroć będziesz drogimi nagrodzony dary;
Tylko bądź nam posłuszny, gniew uhamuj srogi». A Palladzie Achilles mówi prędkonogi:
— «Choć cały gniewem pałam, lecz rozum ostrzega,
Iż ten błądzić nie może, kto bogom ulega;
Kto na rozkazy bogów nie zatyka ucha,
Tego wzajem łaskawe niebo chętniej słucha». To wyrzekłszy, przestaje na Pallady radzie,
Powściąga silną rękę i miecz w pochwy kładzie;
A bogini, poselstwo odprawiwszy swoje,
Do bogów spieszy, w górne Zeusa pokoje. Lecz Pelid jeszcze gniewy straszne w sercu warzy
I rzecze, dla Atryda nie szczędząc potwarzy:
— «Z psim okiem, z łani sercem, bezecny opoju,
Wziąłżeś broń, prowadziłżeś lud śmiało do boju? Poszedłżeś na zasadzki, gdy szły inne wodze? Nigdy! Drżałeś ze śmiercią spotkać się na drodze. Lepiej dumną w obozie władzę rozpościerać,
A kto ci się sprzeciwi, temu łup wydzierać. Nad podłymi panujesz, ludożerco, tłumy;
Inaczej już byś zgonem przypłacił twej dumy. Ale ja ci przysięgam teraz uroczyście,
Przez to berło, co więcej nie odrośnie w liście,
Bo kiedy je raz na pniu ostry topór przytnie,
Żywne straciwszy soki, więcej nie zakwitnie,
A dziś je w ręku greccy monarchowie noszą,
Którzy święte wyroki prawa ludom głoszą;
Przysięgam ci największą przysięgą na świecie:
Wzywać Achilla Grecy, lecz próżno będziecie! A ty się dręcząc w sobie nie dasz im pomocy,
Gdy ich do wiecznej Hektor zacznie wtrącać nocy. Zgryzą cię trojańskiego postępy oręża,
Że najwaleczniejszego nie uczciłeś męża». To powiedziawszy, przodków berło znakomite,
Berło świetnie złotymi gwoździami nabite,
Rzuca gniewny na ziemię i na miejscu siada. Równie się Agamemnon na niego rozjada. Wtem władca pylijskiego powstaje narodu,
Z ust jego słodsze płyną wyrazy od miodu. Dwa pokolenia Pylów zamieszkały ziemię,
Jak żył, a teraz trzecie ludzi rządzi plemię. W te rzekł słowa, rozumu wielkiego tłumacze:
— «O, jak Achajów ziemia gorzko dziś zapłacze! Jak się z tej uradują Trojanie nowiny,
Jak ucieszy się Pryjam i Pryjama syny,
Gdy usłyszą, że zgubną ci zjątrzeni zwadą,
Którzy innym przodkują i męstwem, i radą! Lecz starca głos niech w młodszych winną baczność wzbudzi,
Bom ja większych przed laty widział od was ludzi,
A lekce mojej rady nie ważyli przecie. Nigdym takich nie widział, ni ujrzę na świecie,
Jakim był silny Dryjant, Kajnej nieśmiertelny,
Pejrytoj i Eksadios, i Polifem dzielny…
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia