lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 169

Iliada - Homer - Strona 169

Achill znów stawia oszczep pomiędzy rycerze
I szyszak, i przyłbicę: zbroja okazała;
Tę z Sarpedona ręka Patrokla dostała. Wstaje więc i warunki takie zapowiada:
— «Wodze, których najlepiej dłoń orężem włada,
Niech świetną wdziawszy zbroję walczą o nagrody,
Dając przed Greki swojej zręczności dowody. Od czyjego krew pierwsza wytryśnie pocisku,
Miecz z głownią wysadzaną srebrem weźmie w zysku… Resztę zbroi podzielą: jeszcze obu potem
Pyszną uczczę biesiadą pod moim namiotem». Tak rzekł; wraz Telamona wielki syn powstaje. Diomed jego bronią strwożyć się nie daje. Wdziawszy na boku zbroję, śmiałym idą krokiem,
Groźnym oba na siebie poglądając okiem;
Na ten widok Achaje zdumieli się wszyscy. A kiedy już rycerze byli siebie bliscy,
Trzykroć natarł i trzykroć każdy cios wymierzył. Wtem Ajas przeciwnika w paiżę uderzył,
Lecz grot nie sięgnął ciała, pancerz go odbija. Od Tydyda Ajasa zagrożona szyja,
W nią godzi cios nad tarczą; lud zaczął się trwożyć,
Krzyknął, żeby już koniec tej bitwie położyć
I obu bohaterom równe dać zapłaty. Jednak nadto wziął Tydyd miecz i pas bogaty. Wódz wyniósł krąg żelazny: — «Wyjdźcie, towarzysze! Patrzmy, kto w tym rodzaju walki się popisze! Niech zwycięzca najszersze dziedzictwa posiędzie,
Na lat pięć to żelazo wystarczać mu będzie;
Nie ucierpi on żadnej w gospodarstwie szkody,
Śląc do miasta swych ludzi od pługa lub trzody». Wstaje Polipojt, jeden z największych rycerzy,
Leontej, który siłą z bogami się zmierzy,
Ajas i Epej idą do tegoż igrzyska. Stają, bierze krąg Epej, zakręca i ciska:
Uśmiechał się na taki widok lud przytomny. Leontej dalej jeszcze rzucił krąg ogromny;
Ajas mocą swej ręki obydwu zwyciężył. Wtedy Polipojd ramię żylaste natężył,
Cisnął; a jak daleko kij pasterski pada,
Wpośród rozproszonego wymierzony stada,
Tak szczęśliwy rzut jego nad wszystkie daleki;
Na to krzyk zadumienia powstał między Greki. Towarzysze rycerza łączą siły razem
I z pozyskanym idą do floty żelazem. Achilles, aby nowy dał widok gromadzie,
Dziesięć siekier dwusiecznych, dziesięć prostych kładzie. Wzniesiono maszt na piasku: na wierzchu trwożliwy
Nicią przywiązan gołąb, cel brzmiącej cięciwy. — «Od czyjego — rzekł — będzie ptak raniony grotu,
Ten siekiery dwusieczne weźmie do namiotu;
Kto chybiwszy gołębia, dotknie uwiązanie,
Jako mniej zręczny, proste siekiery dostanie». Wstaje Teukros, z nim walkę chce Meryjon dzielić. Wstrzęśli losy w przyłbicy, kto pierwszy ma strzelić. Padł los Teukra. Łuk napiął, lekki grot wyrzucił,
Ale oczekiwanie jego Feb zasmucił,
Bo też zaniechał bogu łuku rycerz młody
Ślubować na ofiarę jagniąt pierworody. Chybił ptaka, od Feba wydarta mu chwała,
Jednakże nić przecięła jego lekka strzała. Wylatuje ptak w niebo, nić na ziemię pada:
Z wielkim okrzykiem poklask dała mu gromada.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia