Niech woźni lud zwołają, niech porzuca nawy
I szeroko zastąpi morza całe brzegi;
A my gęsto ściśnione przechodząc szeregi. Wydamy znak Aresa, że już bitwy pora». Przyjął król Atryd zdanie mądrego Nestora. Zatem woźnych do siebie przywołuje głośnych;
Ci krzyk ogromny z piersi wydają donośnych
I do boju waleczne gromadzą Achiwy. Cały obóz napełnia odgłos ich straszliwy. A Zeusa zastępce, berłowładne króle,
W orszaku lud stawiają i gotują w pole. W pośrodku ich Pallada z modrymi oczyma
W boskim ręku egidę nieśmiertelną trzyma;
Sto złotych frędzli wisi, sztuka w nich cudowna,
Każda w swoim szacunku stu wołom się rowna;
Z taką tarczą obiega Pallas greckie roty,
W piersi mężom dodaje rycerskiej ochoty. Natychmiast do powrotu wszelka chęć ustała,
Wojny wszyscy wołają, wojny chęć w nich pała. Jak na górze zajadły ogień las pożera,
Wokoło się na pola jasność rozpościera:
Tak kiedy ci mężnymi postępują kroki,
Błyszczy się miedź i rzuca blaskiem pod obłoki. Jak na azyjskiej łące, gdzie Kaistru wody,
Stadami się zbiegają powietrzne narody,
Gęsi i z długą szyją łabędzie, żurawie,
Biją skrzydły powietrze i w niesfornej wrzawie
Zniżają się, a odgłos brzmi po całej łące:
Tak i z naw, i z namiotów Achajów tysiące
Na liczne podzielone roty i szeregi
Wylewają się hurmem na Skamandru brzegi;
Drży ziemia, gdy stąpają i męże, i konie. Ile kwiatów i liści zdobi wiosny skronie,
Ile się much uwija latem w tej godzinie,
Gdy słodkim pasterz mlekiem napełnia naczynie:
Tyle w polu Aresa greckich mężów stoi,
Czyhających na zgubę Trojanów i Troi. Wodzowie do potyczki szykują żołnierze
I tak je rozeznają, jak kozy pasterze,
Kiedy się na pastwisku pomieszają z sobą. Atryd wyższy nad wszystkich jest wojska ozdobą,
Głowę, oko ma takie, jak u Kronijona,
Kształt Aresa, a siłę piersi Posejdona. Tak on inne przenosi tam powagą króle,
Jak pyszny buhaj stado wypędzone w pole. Taki w dzień ten majestat, tę mu okazałość
I tę wśród bohaterów dał Kronid wspaniałość. Mówcie Muzy, niebieskie co trzymacie domy,
Wy boginie, wasz umysł wszystkiego wiadomy,
My nic nie wiem, nas ledwie czczy odgłos dosięże;
Mówcie mi wodze Greków i przednieysze męże
Bo wszystkich nie wyliczę, ni ludzi, ni szyków
Chociażbym miał ust dziesięć i dziesięć języków,
I głos nieprzełamany i piersi miedziane:
Chyba Muzy, Zeusa córy ukochane,
Mogą wymienić wszystkich, co przyszli pod Troję:
Wspomnieć wodze i nawy dość na zdolność moję.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.