lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 104

Iliada - Homer - Strona 104

Niedługo brat mój drogi bez zemszczenia leżał. Jak pełne tego losy pomyślności, komu
Łaskawe dały nieba mieć mściciela w domu»! Głos tak chełpliwy wszystkich Achajów rozżalił,
Lecz najbardziej się mężny Penelej zapalił;
Leci na Akamasa, ale ten się chroni:
Zgubny raz Ilijonej dostał z jego dłoni. Ojciec, Forbas, największe stada tam posiadał,
Hermejas go pokochał, bogactwami nadał,
A tego tylko żona powiła mu syna. Zgasła twa, biedny starcze, pociecha jedyna! Trafił w oko, źrzenicę ruszył grot stalony,
Przeszedł na wylot głowę. Rycerz, krwią zbroczony,
Wyciąga obie ręce i na ziemi siada;
Wtedy z mieczem dobytym Penelej przypada,
Tnie w szyję: głowa z włócznią, którą jest przebita,
I z przyłbicą upada. Zwycięzca ją chwyta,
A podniósłszy utkwioną na żeleźcu głowę,
Wielkim głosem do Trojan tak obraca mowę:
— «Niechaj Ilijoneja i ojciec, i matka
Lubego syna płaczą aż do dni ostatka! Lecz i żonie Promacha ten dzień smutny będzie,
Gdy z powróconej floty mąż jej nie wysiędzie». Rzekł, a wszystkich Trojanów strach ogarnął blady,
Myślą, jakby ostatniej uniknąć zagłady…

Księga XV
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia