lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 22

Iliada - Homer - Strona 22

Lecz nie sam wódz Eneasz, dzielą wodza czyny
Archiloch i Akamas, Antenora syny. Lud bogatej Zelei, co pod Idą żyje,
I bystrego Ezepu czarne wody pije,
Idzie pod Likaona synem, pod Pandarem:
Sam dał mu łuk Apollo, drogim czcząc go darem. Rycerzy, którzy Apas mają i Piteją,
Góry Teres dziedziczą i Adrastę sieją,
Tych wiodą Amfi, Adrast, kirysem odziani,
Dwaj Meropa z Perkozu synowie kochani. Ojciec ich z najbieglejszych pierwszy był wieszczbiarzy:
Przeglądając w przyszłości, co się synom zdarzy,
Wstrzymywał ich od wojny, zgubnej krwi szafarki:
Nie usłuchali ojca, ciągnęły ich Parki. Lud, co z Perkoty, z Sestu i Prakcjum idzie,
W szlachetnej mieszkający Aryzbie, w Abidzie;
Tych wódz Azy Irtacyd, co od Sellej zdroju,
Na dzielnych przybył koniach do krwawego boju. Pelazgi zaś, co w bujnej Laryssie osiedli,
Hyppotous z Pilejem na plac bitwy wiedli:
Oni z dzidami mężne ustawiają ziomki,
Krew Aresa, choć Leta, Teutama potomki. Na czele Traków Pirus i Akamas staje,
Których szumny Hellespont ogranicza kraje,
Licznego wiódł z Cykonów Eufem towarzysza,
Syn Trezena, wnuk Ceja, kochanka Jowisza. Łukiem zbrojnym Peonom Pirechm przewodniczy,
Naród ten Amidonę odległą dziedziczy,
Gdzie Aksjusz na pola czyste nurty leje,
Mądry Pilemen mężne Paflagony grzeje. Z Henetów oni przyszli, gdzie mułów ród dziki,
Także z Cytory, z Sesam dzielnie wojowniki:
Co od Partenu dzierżą pławione krainy,
Mają miasta Egijal, Kromnę, Erytyny. Ody, Epistrof, wiodą rycerzów z Aliby,
Odległej bardzo ziemi, gdzie srebrne są szyby. Chromi i Ennom wieszczek są na Mizów czele,
Ale mu w boju wieszczba nie pomogła wiele:
Zwalił go w rzece oręż Pelida zwycięski,
Gdzie on nieprzyjaciołom straszne zadał klęski. Forcys i Askań, pełne wojwnnej ochoty,
Z Askanii prowadzą silne Frygów roty. Mestles, Antyf, zrodzeni nad Gygei wodą,
Synowie Pilemena, lud meoński wiodą. Ojczyste ich dziedzictwo Tmolu się dotyka. Nastes prowadzi Kary grubego języka,
Którzy Milet i Ftyry leśne uprawiali,
Przy korycie Meandru i górnej Mikali. Chwała synów ze sławy ojca świetnie wzrasta,
Nomijon Amfimaka był ojcem i Nasta. Amfimak, jakby dziewka, szedł okryty złotem;
Głupi, to go nie zbawi przed śmiertelnym grotem;
Legnie w rzece z Achilla silnego pocisku,
A zwycięzca zabierze jego złoto w zysku. Wreszcie, Sarpedon z Glaukiem ustawiają w szyki
Od wartkich Ksantu nurtów zaciągnione Liki.

Księga III
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia