lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 26

Iliada - Homer - Strona 26

Już od czasu dawnego Odys jest mi znany,
Gdy to był z Menelajem o ciebie przysłany:
Tych ja w domu przyjąłem, dałem im biesiadę,
Gdzie obydwu poznałem i serce, i radę. Gdy stojących otaczał Trojan lud skupiony,
Menelaj wysokimi celował ramiony;
Odyseusz poważniejszą, siedząc, miał postawę. Ale kiedy obadwa zaczęli rozprawę,
Krótko, lecz mocno Atryd swoją rzecz prowadził
I choć młody, na słowa niewiele się sadził;
Wszystkie jego wyrazy ściśle rzeczy strzegły. Kiedy zaś mówić zaczął Odyseusz przebiegły,
Spuścił oczy i berło trzymał niewzruszony,
Do jednej ni do drugiej nie chyląc go strony. Zdawało się, że obca mówienia mu sztuka,
Niejeden za prostego sądził go nieuka,
Ale gdy głos wypuścił z piersi mocno brzmiących
I słowa na kształt śniegów w zimie spadających,
Nikt by Odyseuszowi dotrzymać nie umiał
I każdy się nad jego wymową zadumiał». Obaczywszy Ajasa, znowu starzec pyta:
— «Jakaż to jest osoba owa znakomita,
Przenosząca Achaje barkami i głową? Na to Helena słodką odpowiada mową:
— «To jest Ajas, Achajów podpora warowna;
Ów drugi — Idomenej, co się bogom rowna. Tylu tu królów poznać mogę i wymienić… Lecz próżno dwóch rycerzów chcę ujrzeć w tym gronie! Kastora, co ujeżdżał niehamowne konie,
I Polideuka, w pięści nikt go nie pokona,
Braci moich, z jednego wyszłych ze mną łona. Czy opuścić nie chcieli ojczystej krainy,
Luby przenosząc pokój nad wojny wawrzyny? Może też przyszli, może przybili swe nawy,
Lecz wstydzą się iść w pole dla mojej niesławy». Tak mówiła, a oni już w Lacedemonie
Pochowani, w rodzinnej ziemi słodkim łonie. Tymczasem przez obszerne wielkiej Troi grody
Niosą woźni rękojmię zapadłej ugody:
Dwa barany i wino w kozim worze mieli,
Rozkoszny owoc ziemi, co umysł weseli. Idaj niósł wielką czaszę i złote puchary
I rzekł, tam się zbliżywszy, gdzie był Pryjam stary:
— «Laomedona synu! Wojska i wojsk głowy
Wzywają cię, byś stwierdził zawarte umowy. Parys i młodszy Atryd, uzbrojeni dzidą,
Spotkać się pojedynkiem o Helenę idą. Zwycięzca i dostatki, i żonę zabierze,
A dwa narody wieczne połączy przymierze:
My spokojnie uprawiać będziem nasz grunt żyzny,
Achaje zaś popłyną do swojej ojczyzny». Zląkł się i zadrżał starzec, słysząc wyraz taki. Zaraz do wozu każe zaprzęgać rumaki. Zaprzężono. Siadł Pryjam, wziął w rękę lejc świetny,
Przy nim się obok mieści Antenor szlachetny. Jadą przez Bramę Skajską, a gdy było blisko
I trojańskich, i greckich mężów stanowisko,
Starce, wpośród wojsk obu, na polu szerokiem
Z wozu wysiadłszy, pieszo wolnym idą krokiem. Wstał Atryd, wstał Odyseusz, wodze ludów możni;
Szanowni się ofiarą zaprzątają woźni,
Stawią rękojmie stwierdzić mające ugodę,
Mieszają wino, wodzom do rąk leją wodę. A król mężów tasaka natychmiast dobywa,
Który mu się przy pochwie mieczowej ukrywa,
I zrzyna nim sierść owcom wyrosłą na głowie;
Rozebrali ją Greków i Trojan wodzowie. Natenczas Agamemnon ręce wzniósłszy obie,
W takim do wielkich bogów modli się sposobie:
— «Kronido, rozwodzący moc z Idy szeroko,
Wielki i straszny boże! Słońce!
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia