Gdy z pola do Olimpu bogowie wrócili,
Wątpliwy na przemianę los wojny się chyli
I między Symoentu a Ksantu koryty
Z obydwu stron spiżowe latają dziryty. Mur Greków, Telamona syn, postrachy sieje,
Łamie zastęp trojański, odżywia nadzieje. Eusora syn, Akamas, rycerz między Traki
I najdzielniejszy bronią, i jak olbrzym jaki
Wzrostem ciała ogromny, legł z jego prawicy. Silną włócznią uderzył w czub twardej przyłbicy;
Ta przeszła aż do czoła, zgruchotała kości:
Zwalił się, oczy wieczne zamknęły ciemności… A Menelaj żywego dostaje Adrasta. Gdy biegły przestraszone rumaki do miasta,
O pniak się zawadziły; tak przy smutnej tamie
Wóz się na końcu dyszla Adrastowi łamie:
Konie lecą z innymi wozami przez pole,
A on twarzą na ziemię stoczył się przy kole. Leży w piasku, wtem widzi, że w rękach Atryda
Do piersi jego długa wymierzona dzida. Więc żebrząc zmiłowania chwyta go za nogi:
— «Weź mnie żywym, Atrydo, cofnij wyrok srogi,
Bo hojnej za to możesz pewnym być zapłaty. Mnóstwo ma rzeczy drogich mój ojciec bogaty,
Ma złoto, miedź i różne w żelazie narzędzie;
Niczego on dla syna żałować nie będzie,
Nieskończonymi ciebie darami nagrodzi,
Gdy usłyszy, że żyję u achajskich łodzi». Tak żebrał, a król jego łzą i prośbą tknięty,
Już rozkazywał słudze wziąć go na okręty
Wtem przybiegł Agamemnon i z zapałem rzecze:
— «O słaby wojowniku! O miękki człowiecze! Tyż nikczemnej litości możesz teraz użyć! Musieli ci się dobrze Trojanie zasłużyć. Niechaj zdrajcy trupami naszą legną dzidą,
Niech dzieci z łona matek na łup śmierci idą,
Niech z hańbą, bez pogrzebu, wyginą Trojanie,
I niechaj po nich nawet śladu nie zostanie!»
Rzekł i odmienił brata: już gniewem oddycha,
Więc próżno żebrzącego Adrasta odpycha,
Agamemnon zaś w piersiach dzidę mu utopił. Konający padł na wznak i krwią ziemię skropił,
Król wyrwał pocisk, trupa nastąpiwszy nogą. Wtedy się z taką Nestor odzywa przestrogą:
— «Rycerze! Boga wojny uczniowie, Danaje! Niechaj mi się z was żaden w tyle nie zostaje,
By przyszedł do naw mnogim obciążony łupem. Usiłujmy słać teraz nieprzyjaciół trupem;
Potem, gdy już Trojanie przestaną nacierać,
Będziecie, podług woli, zdobycze odzierać». Tymi słowy zapala umysł boju chciwy. Byliby przed mężnymi uciekli Achiwy
I aż w mieście szukali schronienia Trojanie,
Kiedy przy Ajnejaszu i Hektorze stanie
Helen, z wieszczów najlepszy, i tak się odzywa:
— «Ajnejaszu! Hektorze! Na was dwu spoczywa
Lików i Trojan ufność, w was nadzieję kładą,
Wy pierwsi do wszystkiego i męstwem, i radą,
Biegajcie, zatrzymujcie lud trwożny przed bramy,
Bo się na nieprzyjaciół szyderstwo wydamy,
Jeśli wbiegłszy do miasta, na ręku żon padną. Gdy wojsku oszczędzicie hańbę tak szkaradną
I męstwo zagrzejecie, my tu będziem stali;
Choćby z największą siłą Grecy nacierali. Nie ustąpimy kroku; tak każe potrzeba.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.