Nie braknie mi na synach i na ludziach wielu,
Którzy by dla zwołania przeszli stanowiska;
Lecz najsroższa potrzeba dzisiaj nas przyciska,
Rzecz nasza zawieszona jak na ostrzu stali:
Ta chwila albo zgubi, albo nas ocali. Jeśli mój wiek szanujesz, który się tak chyli,
Bież, by tu Meges z prędkim Ajasem przybyli». Wraz Diomed lwią skórę na barkach zawiesza,
Bierze oszczep i budzić tych wodzów pospiesza. W krótkiej ich do Nestora przyprowadził chwili,
Gdy się na miejscu straży wszyscy zgromadzili,
Widzą, jak pilnie czuwa. Błyszczą się od miedzi,
Każdy rycerz na swoim stanowisku siedzi. A jako psy, co wiernie ludziom towarzyszą,
Czujnie pilnują owiec, i skoro posłyszą,
Że lew z gór poruszony wyskakuje z lasu,
Wielkiego przy owczarni narobią hałasu
Od psów i od pasterzy spoczynek daleki:
Ten sen mężni rycerze spędziwszy z powieki,
Patrzą na obóz Trojan, czujnymi podsłuchy
Uważając najmniejsze nieprzyjaciół ruchy. Ta baczność ich w Nestorze wielka radość nieci,
Zachęca ich tym słowem: — «Tak czuwajcie, dzieci! Precz sen! Waszej gnuśności to byłoby zyskiem,
Iżbyśmy nieprzyjaciół zostali igrzyskiem». To mówiąc, rów przeskoczył, a za jego ślady
Wszyscy wodzowie Greków zwołani do rady:
Nestora syn za nimi i Meryjon przyśli,
Bo ich uczestnikami chcieli mieć swych myśli. A kiedy przeskoczyli za rowy spadziste,
Tam usiedli, gdzie miejsce od krwi było czyste,
Gdzie się wstrzymała ręka Hektora zaciekła,
Gdy noc przychylna ziemię swym cieniem powlekła. Myślą, każdy z kolei swe zdanie odkrywa,
Aż mądry między nimi Nestor się odzywa:
— «Czyliż się między nami taki mąż nie znajdzie,
Który, w swym ufny męstwie, między Trojan zajdzie? Może kogo z Hektora schwyci towarzyszy,
Może ich mowy przejmie i rady usłyszy:
Czy ściśle w oblężeniu flotę trzymać mają,
Czy po zwycięstwie wrócić do miasta żądają. Kto by to mógł wyśledzić i przyjść do nas cały,
Jakiejże w oczach świata dostąpiłby chwały! I w nagrodę takiego śmiałego uczynku
Jakiego by nie dostał od nas upominku!…»
Na te słowa ucichło całe zgromadzenie,
Dopiero przerwał śmiały Diomed milczenie:
— «Nestorze! Mimo trudność, mimo czujne straże,
Mój umysł mi do Trojan obozu iść każe. Ale gdyby chciał ze mną pójść który z rycerzy,
Serce me więcej swojej śmiałości zawierzy. Kiedy dwóch idzie, nic ich uwagi nie zmniejszy:
Co ten chybi, ten widzi. Sam człek, najbystrzejszy,
Nigdy tyle baczności, tyle oka nie da». Wielu chce przedsięwzięcie dzielić Diomeda:
Chcą Ajasy, w obydwu chęć zarówno skora,
Chce Meryjon, chce bardzo syn mężny Nestora. Menelaj tej wyprawy godnym się rozumie,
I Odyseusz, co pracy unikać nie umie,
Mówi, że do obozu Trojan się dostanie. Wtedy król Agamemnon otwiera swe zdanie:
— «Tydejdo! Wieczne w sercu mam dla ciebie długi. Za towarzysza sobie tak ważnej usługi
Wybierz najmężniejszego z tylu mężnych rzędu. Lecz proszę, nie miej tutaj niewczesnego względu
Na krew, na stopień władzy i na dostojeństwo:
Kto lepszy, nie kto wyższy, niech ten ma pierwszeństwo».
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.