lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 18

Iliada - Homer - Strona 18

Z Argów, z silnej Tyrynty przybyłej młodzieży,
Z Hermijony, a Azyny, co nad wodą leży;
Także, których ojczyzna Trezena, Egina,
Mazet, Eiony, płodny Epidaur w wina;
Tych szykuje Diomed, zastępów nadzieja,
Towarzysz jego Stenel, plemię Kapaneja:
Był i Euryal, bogów mąż idący śladem,
Mecysteja ma ojcem, Talajona dziadem;
Lecz przy wielkim najwyższa władza Diomedzie
On za sobą okrętów osiemdziesiąt wiedzie. Których Miceny, Korynt, Kleona stolica,
Tamte moc, ten bogactwa, tę zaś kształt zaszczyca;
Męże Areturei, rozkosznego miasta,
Sycjonu, co pierwszym królem miał Adrasta;
Co w Egium, w Ornei, w Hiperezie żyli,
Co z wysokiej Gonessy, z Pelleny przybyli,
Co Helikę i morskie nadbrzeże dziedziczą;
Ci, pod synem Atreia, sto okrętów liczą:
Królem ich Agamemnon, piękny z kształtu ciała,
W miedź świetną przyodziany: lecz największa chwała
Że wpośród bohatyrów tylu był na czele,
I że z kraju swojego ściągnął wojsk tak wiele. Lud który Lacedemon górzysty posiada,
Farę, Spartę i Messę, gdzie gołębi stada
Bujają, i co Bryzy, i Augeją orze,
I Amiklę, i Helos, którą tłucze morze,
I których mieści Laas, i Etylu strona;
Tych wodzem jest Menelaj, brat Agamemnona:
W sześćdziesiąt nawach przyszli, a na boku stali. Zapala wódz do boju, nie mniej sam się pali
Gniewem zjęty o wzięcie Heleny mu z ręki:
Chce się pomścić za płacze swej żony i jęki. Dążą z Pilów i z miłej Areny narody,
Z mocnych Epów, i Tryju, gdzie Alfeja brody:
Z Amfigenii, z Helos, z Ptelei lud staje,
I co ma Cyparyssy, i Doryi kraje:
Tam spotkała Tamira okrutna niedola,
Gdy z Echalii wracał od Euryta króla. Nadęty swoją sztuką, dumnie się wieszcz chlubił,
Że w pieśniach przejdzie Muzy, i przez to się zgubił. Oślepiły boginie nędznego Tamira,
Głos jego wiecznie zamilkł, oniemiała lira. Nestor ich stawia, Nestor poważny rozsądkiem:
Za nim naw dziewięćdziesiąt płynęło porządkiem. Mieszkańcy spod Cylleny Arkadowie idą,
Gdzie grobowiec Epita, zręczni robić dzidą:
Z Feneju, z Orchomeny trzodami okrytej,
Z Rypy, Straty, z Enispy szumem wiatrów bitej:
Co miłe Mantynei dzierżą okolice,
Parrazyi, Stymfalu, Tegei dziedzice:
Agapenor w sześćdziesiąt nawach ich prowadził,
A wszystkie Arkadami mężnemi osadził. Nawy od ludów króla miały te narody,
Na nich się przez obszerne przeprawiły wody:
W pośrodku bowiem lądu dzierżący osady,
Nie ćwiczyły się w sztuce żeglarskiej Arkady. Ci, co Bufras i boską Elidę dziedziczą,
Którzy z Olenu skałą, z Alezem graniczą,
A Hirmina i Mirsyn ostatnie ich krańce;
Czterech wodzów prowadzi tej ziemi mieszkańce:
Każdy wodz ma naw dziesięć, na nich Epejowie:
Talp Euryta, Amfimak Kteata synowie,
Jedną część stawią w polu; drugą Dior żwawy,
Plemię Amarynceja, wiódł w Aresa sprawy:
Tych szykuje Poliksen, człowiek bogom równy,
Ojciec jego Agasten, dziad Augej szanowny.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia