lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 32

Iliada - Homer - Strona 32

Zdjął z niego pas i blachę lekarz doskonały,
Opatrzywszy zaś ranę, wyssał krew, a potem
Rozlał balsam na miejsce ostrym tknięte grotem. W cudnych skutkach moc tego balsamu wsławiona,
On go dostał od ojca, ojciec od Chejrona. Gdy ci mają o rannym Atrydzie staranie,
Tymczasem się waleczni zbliżają Trojanie;
Równie się biorą Grecy do Aresa sprawy. Wtenczas Agamemnona widać umysł żwawy:
Nie zna trwogi, od bitwy zwlekania daleki,
I sam na plac krwi leci, i prowadzi Greki. Wysiadł z wozu, a konie, z których ogień pryska,
Eurymedon hamuje wpośród bojowiska,
Powoźnik doskonały, syn Ptolemejowy. Blisko się trzymać wielą król zaleca słowy,
By gdzie spocząć miał długim zmordowany trudem. Sam, pieszy, między greckim przechodzi się ludem;
Gdzie widzi serca chciwe kurzawy i znoju. Takimi jeszcze słowy zachęca do boju:
— «Niech w was, Grecy, ten zapał szlachetny nie stygnie:
Nie za zdrajcami Kronid swą prawicę dźwignie,
Którzy świętą przysięgę złamali niegodnie;
Na brzydką pójdą pastwę sępom za swe zbrodnie:
A my, gdy padnie od nas Ilijon zburzony,
Powieziem na okrętach ich dzieci i żony». Ale na gnuśnych ostrym wyrazem powstaje
I sprawiedliwym gniewem zapalon tak łaje:
— «Na łup nieprzyjacielskiej wystawiony strzały,
Motłochu podły, czemu stoisz odurzały? Skąd ta niemęska bojaźń? Skąd to pomieszanie? Za co, jak długim biegiem zmordowane łanie,
Ledwie się mdłą na ziemi wspierające nogą,
Na plac bitwy patrzycie z zimną w sercach trwogą? Czekacież, aż się zbliżą trojańskie szeregi
I szeroko zastąpią całe morza brzegi? Natenczas wy dopiero chcecie, nikczemnicy,
Doświadczyć wsparcia mocnej Zeusa prawicy?»
Tak łaje gnuśnych, mężnej zapał wlewa młodzi… Aż do słodkiego mówcy Nestora przychodzi. Ten stawia swych, zachęca; z nim, bitew świadomi,
Alastor, Hajmon, Bias, Pelagon i Chromi. W pierwszym rzędzie z wozami dzielnie stawia konie,
W tyle piechotę liczną, tamtym ku obronie,
A podejrzanych w męstwie we środku zamyka:
Tak gnuśny, choćby nie chciał, żwawo się potyka. Lecz jezdnym przykazuje wstrzymywać rumaki
I nie lecieć do boju, zmieszawszy orszaki:
— «Niech żaden z was, niewczesnym zapałem zagrzany,
Nie wybiega, rzuciwszy swój szyk, na Trojany! Zbyt ufny w sztuce jazdy, na los niesie życie;
Lecz nie cofajcie kroku, bo się osłabicie. Kto z swego wozu rydwan przeciwny dosięże,
Niech wtedy dzidą robi, tak wojują męże,
Tymi niegdy sposoby w wojny sztuce sławni
Brali miasta i pole wygrywali dawni». Tak w bojach doświadczony starzec ich oświeca,
Co w sercu mężów króla żywą radość wznieca. — «Oby — mówi — jak dusza w tobie nie złamana,
Tak byś miał dzielne siły i krzepkie kolana! Lecz cię starość nachyla, która wszystkich gniecie;
By raczej innych gniotła, a tyś był w lat kwiecie! — «O Atrydo! — rzekł Nestor. — Wiek mnie dziś osłabił. Czemum ja nie ten, kiedym Ereutala zabił? Nie wszystkie ludziom niebo daje razem dary:
Wtedym był młody, silny, dziś słaby i stary. Lecz będę w boju, wesprę walczących przestrogą. Choć jedno jest, co jeszcze starzy zrobić mogą.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia