lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 74

Iliada - Homer - Strona 74

Ja zaręczam, że twoich myśli nie zawiodę:
Będę w obozie, będę w Atrydy okręcie,
Tam usłyszę radzących wodzów przedsięwzięcie,
Czy chcą, aby lud walczył, czy żeby uciekał». Hektor żądanej zrobić przysięgi nie zwlekał:
— «Niechaj mi władca gromu, Zeus, świadkiem będzie:
Nikt inny na te konie, na ten wóz nie wsiędzie! Twoja zawsze ta zdobycz, od wielu pragniona». Tak rzekł i krzywo przysiągł, lecz zagrzał Dolona. Zaraz wziął łuk i kołczan z strzałami na bary,
Na szerokich ramionach wilk mu wisi szary,
Na głowie ma ze skóry tchórzowej przyłbicę,
A oszczepem stalowym uzbroił prawicę. Pospiesza ku okrętom, lecz wyrok przeznaczył,
By Hektora z żądaną wieścią nie obaczył. Wnet daleko od mężów i koni odbiega,
Dąży, a wtem go bystry Odyseusz postrzega
I wraz do towarzysza tak rzecze: — «Tydydzie! Pewnie ten mąż z obozu trojańskiego idzie. Albo do floty naszej dostać się on życzy,
Albo się też wyprawił dla zdarcia zdobyczy
Niechaj nas minie! Biegiem nie zdoła się schronić. Schwytamy go: a jeśli nie można dogonić,
Z długim oszczepem w ręku pędź go na okręty,
Tak mu do miasta powrót zostanie przecięty». Zeszli z drogi, w zabitych ukryli się kupie;
On szedł nic nie zważając i minął ich głupie,
Ale kiedy już od nich był przeciąg tak długi,
Ile wołów uprzedzą muły ciągnąc pługi,
Których siła od tamtych sporzej ziemię kraje,
Wybiegają, a na ten łoskot Dolon staje. Mniemał, że kto z rozkazu wodza za nim gonił,
By go cofnął i próżnej drogi mu ochronił. Lecz gdy był na rzut dzidy albo jeszcze bliżej,
Poznaje nieprzyjaciół, a zatem najchyżej
Zaczął uciekać; za nim bohatery w tropy. Jako biegłe w myślistwie psy szybkimi stopy,
Ostrząc kły, pędzą sarnę lub zająca w lesie,
Zwierz krzyczy, a bieg bystry przed nimi go niesie,
Tak Dolona przeciąwszy do swoich cofnięcie,
Odyseusz i Diomed ścigają zawzięcie. Już bliski naw, już ledwie między straż nie wpada;
Natenczas Diomeda życzliwa Pallada
Nową ożywia siłą, by nikt się nie szczycił,
Że mu pierwszy cios zadał, a on drugi chwycił. Więc bieżąc z wymierzonym pociskiem, tak rzecze:
— «Lub stań, lub cię oszczepem doścignę, człowiecze! Bo nie jesteś od śmierci wybiegać się zdolny! Natychmiast rzucił pocisk. Ten, chęciom powolny,
Śmiertelnym Trojanina razem nie przenika,
Lecz mu ramię ociera i w ziemi utyka. Stanął Dolon, drżał, szczękał zębami wybladły,
A wtem też uziajane wodze go dopadły
I schwyciły nędznika. Ten rzekł rozpłakany:
— «Chciejcie oszczędzić życia, włóżcie mi kajdany! Za wolność moją drogi okup dla was będzie. Mam złoto, miedź i różne w żelazie narzędzie;
Nieskończonymi dary ojciec was nagrodzi,
Gdy się dowie, że żyję u achajskich łodzi». A na to mu podstępny Itak odpowiada:
— «Ufaj, niechaj ci w serce śmierci strach nie pada,
Jeśli szczery przeciwko prawdzie nic nie zgrzeszysz,
Po co w noc rzucasz obóz i do floty śpieszysz?»…
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia