lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 64

Iliada - Homer - Strona 64

Dajcie wody na ręce, nakażcie milczenie,
Może się skłoni Kronid na nasze westchnienie». Mądry wybór Nestora cała rada chwali. Zaraz woźni na ręce wody im nalali,
A puchary w kwieciste ustrojone wieńce,
Pełne wina, roznoszą między nich młodzieńce. Gdy bogom należyte oddali ofiary
I sami do dna z winem spełnili puchary,
Posłowie się do swojej zabierają drogi. Nestor głosem i ręką daje im przestrogi,
Najbardziej zaś Itaki króla upomina,
Aby zmiękczył Peleja zawziętego syna. Idą brzegiem, szumnymi szturmowanym wały. I boga, co swym berłem świat ogarnia cały,
Proszą, by mogli skłonić w gniewie duch zacięty. Wkrótce przyszli, gdzie stały Ftyjotów okręty. Zastają zajętego graniem bohatyra:
Odzywała się w ręku jego wdzięczna lira
(Łup ten, gdy Teby zdobył, znój jego nagrodził),
Śpiewał rycerskie dzieła, tak swe bóle słodził. Patrokl siedząc naprzeciw nadstawuje ucha
I w milczeniu do końca jego pienia słucha. Wtem posłowie wchodzą. Odyseusz na czele,
Stają przed bohaterem. Zadziwiony wiele,
Rzucił lirę i z miejsca natychmiast wyskoczył;
Wstał i Patrokl zdumiony, skoro wodzów zoczył. — «Czyli was tu potrzeba, czyli przyjaźń trudzi
Rzekł ściskając ich Pelid — miłych witam ludzi. Choć jestem zagniewany, was uważam przecie
Jako moich najdroższych przyjaciół na świecie». To mówiąc, do namiotu swojego wprowadza
I na krzesłach purpurą okrytych posadza. Zaraz do Menojtiosa odzywa się syna:
— «Największy mi dzban przynieś, nie oszczędzaj wina,
Niechaj czasza przed każdym napełniona stoi! Przyszli do mnie najlepsi przyjaciele moi». Na te słowa czym prędzej Patrokl się zawinie. Pelid stawia przy ogniu szerokie naczynie,
Kładzie w nie wielkie sztuki kozy i barana,
Mieści się i ćwierć wieprza, tłustością oblana. Automedon wstrzymywał mięso, Pelid siekał
I porąbane szuki na rożny nawlekał. Patrokl wielki podnieca ogień silnym tchnieniem,
A gdy już konającym iskrzył się płomieniem,
Solą mięso potrząsa, węgle rozpościera
I obciążone rożny na głazach opiera. Skoro się zaś upiekło wszystko jak potrzeba,
Z pięknych koszów wykładał Patrokl sztuki chleba;
Achilles mięso dzieli, siedząc z drugiej strony
Przeciw miejscu, gdzie siedział Odyseusz wsławiony. Lecz i wezwanie bogów nie wyszło z pamięci:
Dla nich Patrokl pierwiastki mięsa w ogniu święci. Im zgotowana uczta do smaku przypadła,
A kiedy już dość mieli napoju i jadła,
Ajas ostrzegł Fojniksa; lecz Itak nie czekał,
Nalał wina i rzeczy zagaić nie zwlekał:
— «Bądź szczęśliwy, Achillu! Uczty nam nie braknie,
I u Atryda mamy, czego serce łaknie,
I od ciebie jesteśmy przyjęci tak hojnie. Lecz możnali się ucztą dziś bawić spokojnie? Wielkiej, bogów kochanku, lękamy się klęski. Jeśli nie błyśnie w twojej ręce miecz zwycięski,
Nie wiem, czy zginie flota, czyli się ocali. Już ze sprzymierzeńcami Trojanie zuchwali
Obozem nawy nasze otaczają z bliska,
Ogień ich przed greckimi namiotami błyska;
Grożą, iż do okrętów przedrą się ich roty. Kronid pomyślne znaki daje im przez grzmoty.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia