lektury on-line

Kategorie

Lektury › Iliada - Homer › Strona 179

Iliada - Homer - Strona 179

Dwudziesty rok pobytu mego tu upływa
Odtąd, gdym się ważyła ojczyznę porzucić;
Nigdy mnie przykrym słowem nie chciałeś zasmucić. Owszem, kiedy bratowe moje albo siostry,
Albo świekra — czyniły jaki wyrzut ostry
(Bo świekr był zawsze ojcem), tyś biedną zasłaniał,
Tyś do ludzkości twoją łagodnością skłaniał. Płacząc nad tobą, siebie, nieszczęśliwa, płaczę,
Już takiego obrońcy w Troi nie obaczę. Dzisiaj bez przyjaciela, wzgardzona, obrzydła,
Będą u wszystkich na kształt jakiego straszydła». Tak narzeka, a z oczu jej strumień łez ciecze;
Wzdycha z nią cała Troja, gdy Pryjam tak rzecze:
— «Pośpieszcie się, Trojanie! Zwieźcie drzewo z lasu,
Nie bójcie się zasadzek w tym przeciągu czasu. Przyrzekł Pelid nie pierwej zwrócić broń do miasta,
Aż na niebie zaświeci Jutrzenka dwunasta». Zaraz lud woły, muły do wozów zakłada,
Z murów nieprzeliczona wychodzi gromada;
Dziewięć dni jęczy Ida pod toporów ciosem. Gdy dziesiąta Jutrzenka z pięknym wstała włosem. Wynieśli ciało z płaczem spółziomkowie mili
I złożywszy na stosie, ogień podniecili. Ale gdy pierwsza zorza płomieniami błyśnie,
Wielkie mnóstwo do stosu Hektora się ciśnie;
Zgasili go, czarnego wina lejąc wiele. Potem bracia i wierni jego przyjaciele
Zebrali białe kości, łzy lejąc potokiem,
W głębi serca tak smutnym wzruszeni widokiem. Składają w złotą puszkę ostatki żałobne,
Którą kryją z purpury zasłony ozdobne,
Wreszcie w rowie głębokim umieszczają zwłoki,
Toczą głazy i wznoszą grobowiec wysoki,
A na Achajów szpiegi uważają wszędzie,
By nie wpadli, gdy w świętym zabawni obrzędzie. Tak kiedy rycerzowi grobowiec wynieśli,
Do królewskiego domu gromadnie się ześli;
Świetną ucztę ludowi dał Pryjam w swym dworze:
Ten był obchód pogrzebny po wielkim Hektorze.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Franciszek Ksawery Dmochowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia