— De omnibus rebus et quibusdam aliis… Taka była moda… Zwało się to silva rerum, dosłownie „las rzeczy”, a w wolnym przekładzie winno się zwać „groch z kapustą”. Jest to równie zabawne, jak i pożyteczne. Gdybym miał taką brodę jak mój brat, naplułbym sobie w brodę, że jemu pozostawiłem te papiery, zamiast zabrać je ze sobą jak skarby. Gadaj dalej, chłopcze, co i jak.
Adaś począł na swój sposób powtarzać relację wyczytaną w pożółkłych papierach. Niebo poszarzało i koguty piać zaczęły, a on gadał jeszcze.
OPOWIEŚĆ KSIĘDZA JANA KOSZYCZKA
nową modą pokrótce powtórzona
Wieś Gąsowskich zapadła na uboczu jak kuropatwa w ściernisku. Lasami odgrodzona była od tego wielkiego traktu, którym Wielka Armia toczyła się w złocistej, pysznej paradzie na zdobycie Moskwy. Zdawało się, że orły polatują nad nią, skwirząc, i zdyszane gonią za tym, co pędzi przed siebie jak gradowa chmura: za Cesarzem. Opowiadali ci, co go widzieli w Wilnie lub na popasach w zastrachanych wiejskich dworkach, że oczy zmienia w dwie szpady; że blady jest bladością marmuru, jak gdyby już za życia był posągiem własnej niezmierzonej chwały, huczącej rykiem armat. W odwiecznym domu łapczywie nasłuchiwano wieści o tym pochodzie, jakby nasłuchiwano odgłosów burzy, co się za lasami przewala. W duszach błękitniały nadzieje, w sercach rosły tęsknoty. Bóg wojny oczarował umysły, tchnął wiarę w zrozpaczonych i smutnych. Powtarzały to „dęby dębom, bukom buki”, a ludzie ludziom: gdzie jest, co czyni, jakie raczył wypowiedzieć słowo, co się potem toczyło jak grzmot przez polskie ziemie. Gdy nieskończony wąż armii wczołgał się na niezmierzone przestrzenie, w ciszę zapadły wsie i zaścianki. Wojna krwawiła się gdzieś daleko, daleko… Czasem wieść, jak płomień ognisty, przeleciała powietrzem; ludzkie dusze stawały w ogniach. Łakome oczy wpatrywały się w gwiazdy, co drżały nad daleką północą, jak gdyby chciały dojrzeć, czy się zamgliły w krwawym oparze, czy świecą jaśniej jeszcze niźli dotąd. Latały gorące szepty o bitwach potężnych i krwawych, i zwycięskich; o nadludzkich czynach nieśmiertelnych pułków nieśmiertelnego Cesarza; o Moskwie, pysznym mieście, malowanym złotem, co padła na struchlałą twarz i biła czołem przed Niezwyciężonym.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.