lektury on-line

Kategorie

Szatan z siódmej klasy - Kornel Makuszyński - Strona 17

Pan profesor chodził po klasie i nad czymś dumał. Widać, że walczył ze sobą, lecz nie zdzierżył. Z niepewnym uśmiechem zbliżył się do Cisowskiego i rzekł:
— Skoro jesteś taki ananas, rozwikłaj mi jedno zagadnienie…
— Z największą przyjemnością, jeśli tylko potrafię…
— Sprawa jest taka: ubiegłej soboty napisałem trzy listy do trzech moich przyjaciół z prośbą, aby przyszli do mnie w niedzielę zagrać w preferansa. To taka niewinna gra… No i żaden nie przyszedł. Nie tylko nie przyszedł, ale nawet nie odpisał. Czy jest jakakolwiek możliwość wytłumaczenia tego postępku? Rozumiałbym, gdyby nie odpisał jeden, ale dlaczego aż trzech? Jak to wyjaśnić?
Cisowski rozmyślał przez długą chwilę, potem rzekł:
— Żaden z tych panów nie mógł przyjść ani odpisać.
— Na Boga, dlaczego?!
— Gdyż, wedle mego mniemania, żaden z nich nie otrzymał listu.
— Poczta zbankrutowała? Bredzisz, młodzieńcze! Dlaczego żaden z nich nie otrzymał listu?
— Bo pan profesor ma te listy przy sobie… W którejś kieszeni…
Staruszek łypnął oczami i zaczął niespokojnie i szybko przetrząsać kieszenie. Wydobył z nich papiery, wycinki ze starych gazet, trzy chustki do nosa i trzy listy.
Siódma klasa buchnęła niepowstrzymanym śmiechem, a zacny pan profesor trzymał listy w ręce i przyglądał się im zdumionym wzrokiem.

2.
Dwie awantury, a jedna gorsza od drugiej

Adaś Cisowski, brat diabła i bliski kuzyn czarownicy wedle podejrzeń profesora Gąsowskiego, był jednakże najściślej spokrewniony z uczciwym rodzajem ludzkim. Ojcem jego był szanowany lekarz, dzielny wróg śmierci i tysiąca jej dziatek: chorób wewnętrznych i zewnętrznych, lekkich i ciężkich; matką przedobra kobieta, która — tak jak inni kapelusz — „miała na głowie cały dom”. Srogi i kłopotliwy był to ciężar, w domu tym bowiem chowało się, oprócz dorastającego Adasia, jeszcze czworo pędraków różnego wieku i płci. Banda ta odznaczała się przedziwną właściwością wywracania do góry nogami tego domu, co spoczywał na nieszczęsnej głowie matki, i trzeba było nie lada zręcznej cierpliwości, aby nie spadł. Czworo straszliwych istot, obawiając się zapewne, że nie zostaną przez ludzkość zauważone, dawało znać o sobie światu donośnym krzykiem o każdej porze dnia, co powoduje u starszych takie śmieszne i dziwaczne ruchy, jak podnoszenie oczu ku niebu, załamywanie rąk lub chwytanie się nimi za głowę.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia