lektury on-line

Kategorie

Szatan z siódmej klasy - Kornel Makuszyński - Strona 118

— Tak! — szepnął tamten zdumiony. — Kartka… Jak ja mogłem jej nie zauważyć? Co jest na niej napisane?
— Wyjaśnienie znaków z francuskiego listu. Pański towarzysz pojechał szukać tego rozwiązania w Wilnie. A pan już je ma! — mówił Adaś i dodał w myśli: „Ale mądrzejszy z tego nie będziesz, nieboszczyku na urlopie”.
Człowiek złożony ze skóry i kości zbliżył się do drzwi i uważnie odczytał kartkę.
— Co to znaczy? — zapytał ostrym szeptem.
— Tego jeszcze sam nie wiem. W tym cała tajemnica…
— Znowu o drzwiach? — mówił tamten, patrząc podejrzliwie. — Kto to jest ten pan Rozbicki tutaj podpisany?
— Mądry człowiek, co mi te znaki wyjaśnił…
— Ach, a ty nie wiesz, jaki w tym jest sens?
— Gdybym wiedział, nie byłoby mnie tutaj — odrzekł Adaś znowu zaniepokojony.
— Rozumiem… rozumiem… Mądry jesteś ptaszek. Umiałeś jednak znaleźć wyjaśnienie półsłówek z francuskiego listu, potrafisz pewnie odgadnąć, w jakim celu zostały napisane. Ty wiesz, gdzie są owe drzwi.
— Nie wiem! — krzyknął Adaś.
— Nie wiesz? W takim razie jeszcze nie wiesz, ale będziesz wiedział. I wtedy powiesz mnie, tylko mnie…
— Pan mnie nie wypuści?
— Posiedź tu, robaczku, posiedź! I myśl. Ty umiesz myśleć… W nocy cię odwiedzę…
— Pan dał słowo uczciwego człowieka…
— A któż ci, żółtodziobie, powiedział, że ja jestem uczciwym człowiekiem? — zaśmiał się tamten.
Nieoczekiwanie rzucił się na Adasia i skrępował mu nogi.
— Bądź zdrów i myśl! — rzekł, wstępując na schody.
— Panie! — zawołał Adaś. — Niech mnie pan przynajmniej oprze o ścianę.
— To mogę zrobić. Chcesz siedzieć? I owszem, i owszem, będziesz lepiej myślał. Patrz wciąż na te drzwi, może odgadniesz, gdzie są tamte.
Adaś, oparty o zimną ścianę, zapadł w milczenie. Zły był na siebie, że mógł chociaż przez chwilę łudzić się jakąś nadzieją i wierzyć temu chudzielcowi.
— Czego on chciał? — zaszemrał głos spoza beczki.
— Zdradził wspólników i chce szukać na własną rękę.
— Znajdzie? — zapytał Francuz z niepokojem.
— Niczego nie znajdzie. Ani pan, ani ja, ani on — mówił Adaś niecierpliwie.
— Ja już nie będę szukał… Mam dość…
— I słusznie. Wie pan o tym, że tajemnica zapisana była na drzwiach. Pan nawet nie wiedział, na których. Na drzwiach z małego domku, w którym umarł de Berier.
— Och, och!
— Tak. Ja dowiedziałem się o tym i oni wiedzą, ale drzwi nie ma. Zniknęły.
— Teraz?
— Nie, nie teraz… Zapewne bardzo dawno, sądząc po śladach. Czy pan sobie wyobraża, że je będzie można odnaleźć po stu kilkunastu latach?
— List się jednak znalazł…
— List łatwiej przechować. A jak go pan znalazł?
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia