lektury on-line

Kategorie

Szatan z siódmej klasy - Kornel Makuszyński - Strona 35

Staruszek, bardzo rozradowany, chciał wejść w szafę zamiast w drzwi, chwycił laskę doktora zamiast swojego parasola i zapomniał kaloszy. Niczego więcej nie dokazał w wielkim oszołomieniu. Usiłował wprawdzie wpaść na ulicy pod automobil, ale to mu się przypadkiem nie udało.
Adaś odwiedził go o czwartej po południu. Przyjęła go panienka wysoka i smukła. Miała takie fiołkowe oczy, że powinny wydawać fiołkową woń; z drobnych jej ust nie schodził uśmiech.
— Aha! — mówiła wesoło. — Pan zapewne jest „szatan”? Stryjek tak pana nazywa…
Adaś chciał rzec, że ją stryjaszek nazywa kozą, nie wypadało jednak tak kosmatej prawdy wyznawać osobie, co ma fiołkowe oczy. Uśmiechnął się przeto nieporadnie i zapytał:
— Czy pana profesora nie ma?
— Na świecie jest, ale nieobecny duchem, bo śpi.
Adaś nastawił uszu, wyraźnie bowiem usłyszał głos Gąsowskiego w przyległym pokoju.
— Zdaje mi się, że już nie śpi, bo rozmawia — rzekł niepewnie.
— Rozmawia, ale przez sen — zaśmiała się panienka. — Zaraz go obudzę, bo bardzo niecierpliwie czekał na pana.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia