lektury on-line

Kategorie

Szatan z siódmej klasy - Kornel Makuszyński - Strona 20

Historia ta zdarzyła się przed trzema laty. Od tego czasu nikt ze zbójeckiej czeredy nie ważył się na pozbawienie nazbyt przenikliwego brata jadalnych dóbr doczesnych. Przed nim nic się ukryć nie mogło. Zdawało się, że ma jak mucha niepoliczoną ilość oczu: że słyszy, jak rośnie trawa i jak łakomy Jan Nepomucen skrada się ku spiżarni, konfiturami pachnącej. Tego samego mniemania była klasa siódma; po słynnej zaś awanturze z profesorem Gąsowskim sława Adama niepomiernie wzrosła. Adam bawił się tą łatwością w rozwiązywaniu zagadek, raz jeden tylko używszy swoich „szatańskich” zdolności do okpienia pani Klio, statecznej muzy historii. Nie przypuszczał nawet, że już w najbliższej przyszłości, jeszcze przed końcem roku, co omdlewającym i grzęznącym w upale krokiem brnął ku początkowi wakacji, będzie musiał użyć ich dwa razy. Zdarzyły się dwie awantury, awantury niemiłe — jedna gorsza od drugiej. Pierwsza z nich była nieznośnie przykra i na krótko zatruła mu serce, niezmiernie jednak uradowała go druga, udało mu się bowiem wydobyć z nieszczęścia uczciwego kolegę.
Zaledwie w kilka dni po słynnej rozprawie z profesorem Gąsowskim, który wciąż patrzył na niego z podejrzliwym podziwem, Adam zjawił się w szkole wesoły jak szczygieł. Na familijnej naradzie ubiegłego wieczora zapadło w domu postanowienie wyjazdu nad morze, co się już od dawna należało znużonej i wrzaskiem pobitej pani Cisowskiej. Można było żywić błogą nadzieję, że straszliwa czwórka nie zdoła przekrzyczeć burzliwego morza i może wreszcie na jakiś czas ucichnie; Adaś obiecywał sobie przy tym, że pragnąc zdobyć dla matki odrobinę spokoju, każdego wyjca rozpoczynającego koncert zanurzy łbem w wodzie i będzie go pławił tak długo, aż tamten ucichnie albo go ryby nadgryzą. Pani Cisowska wyrażała wprawdzie półgłosem obawy, że awanturnicze pokolenie młodych Cisowskich, puszczone samopas na morski brzeg i nieupilnowane, może w znacznym procencie z miejsca się utopić. Adaś jednak uspokoił ją szybko wiadomością, że brzeg jest pilnowany i dzielni rybacy czasem zgoła niepotrzebnie wyciągają z wody takie rozkoszne indywidua jak jego rodzeństwo; w razie niebezpieczeństwa zresztą donośny krzyk młodych Cisowskich będzie prawdopodobnie słyszany nawet w Szwecji.
— Będzie na polskim morzu o cztery bałwany więcej — rzekł z głębokim przekonaniem.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia