lektury on-line

Kategorie

W pustyni i w puszczy - Henryk Sienkiewicz - Strona 65

Idrys zastanowił się przez chwilę nad pytaniem, które zaskoczyło go niespodzianie, gdyż dotychczas nie pomyślał o tym nowym niebezpieczeństwie — i odrzekł:
— Mamy noże i strzelbę.
— Taka strzelba jest na nic.
— Wiem. Twoja jest lepsza, ale nie umiemy z niej strzelać, a tobie nie damy jej w ręce.
— Nawet nie nabitej?
— Tak jest, albowiem może być zaczarowana.
Staś wzruszył ramionami.
— Idrysie, gdyby to mówił Gebhr, to bym się nie dziwił, ale o tobie myślałem, że masz więcej rozumu. Z nie nabitej strzelby nie wystrzeli i sam wasz Mahdi.
— Milcz — przerwał surowo Idrys. — Mahdi potrafi wystrzelić nawet z palca.
— To strzelajże tak i ty.
Sudańczyk popatrzył bystro w oczy chłopca.
— Dlaczego chcesz, żeby dać ci strzelbę?
— Chcę cię nauczyć z niej strzelać.
— Co ci na tym zależy?
— Bardzo wiele, bo jeśli napadną nas rozbójnicy, to mogą wszystkich pozabijać! Ale jeśli się boisz i strzelby, i mnie, to mniejsza o to.
Idrys zamilkł. Bał się istotnie, ale nie chciał się do tego przyznać. Zależało mu jednak na tym bardzo, by zapoznać się z bronią angielską, albowiem posiadanie jej i umiejętność użycia podniosłyby jego znaczenie w obozie mahdystów — nie mówiąc o tym, że w razie jakiego napadu łatwiej by było mu się obronić.
Więc po krótkim namyśle rzekł:
— Dobrze. Niech Chamis poda strzelbę, a ty ją wyjmij.
Chamis spełnił obojętnie rozkaz, któremu Gebhr nie mógł się sprzeciwić, albowiem zajęty był opodal przy wielbłądach. Staś wyjął trochę drżącymi rękoma osadę, następnie lufy — i podał je Idrysowi.
— Widzisz, że są puste — rzekł.
Idrys wziął lufy i spojrzał przez nie w górę.
— Tak jest, nie ma w nich nic.
— Teraz uważaj — mówił Staś — tak się strzelba składa (i to mówiąc złożył lufy z osadą), a tak się otwiera. Widzisz? Rozkładam ją znów, a teraz złóż ją ty…
Sudańczyk, który przypatrywał się z wielką uwagą ruchom Stasia, począł próbować. Nie od razu poszło mu łatwo, ale ponieważ Arabowie odznaczają się w ogóle wielką zręcznością, więc po chwili strzelba została złożona.
— Otwórz! — komenderował Staś.
Idrys otworzył sztucer łatwo.
— Zamknij.
Poszło jeszcze łatwiej.
— Teraz mi daj dwie puste gilzy. Nauczę cię, jak się zakłada ładunki.
Arabowie zachowali wykręcone gilzy, ponieważ miały dla nich wartość mosiądzu, więc Idrys podał dwie z nich Stasiowi — i nauka rozpoczęła się na nowo.
Sudańczyk w pierwszej chwili przestraszył się trochę trzasku tkwiących w gilzach kapiszonów, ale ostatecznie przekonał się, że zarówno z pustych luf, jak z pustych ładunków nikt nie zdoła wystrzelić. Zaufanie jego do Stasia wróciło przy tym i dlatego, że chłopiec oddawał mu co chwila broń do ręki.
— Tak — rzekł Staś — umiesz już składać sztucer, umiesz otwierać, zamykać i trzymać przy twarzy oraz pociągać za cyngiel. Ale trzeba się jeszcze nauczyć mierzyć. To jest rzecz najtrudniejsza. Weź pustą gurdę od wody i postaw ją o sto kroków… oto, na tych tam kamieniach, a potem wróć tu do mnie — pokażę ci, jak się mierzy.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia