A młody Faru, gdy oznajmiono mu, że nie tylko nie zgruchocą mu głowy na cześć dobrego Mzimu i „wielkiego pana”, ale że Kali ma zjeść „kawałek” jego, a on „kawałek” Kalego, nie chciał uszom wierzyć, a następnie dowiedziawszy się, komu zawdzięcza życie, położył się twarzą do ziemi przed wejściem do chaty Fumby i leżał dopóty, dopóki Nel nie wyszła do niego i nie kazała mu powstać. Wówczas objął swymi czarnymi dłońmi jej małą nóżkę i postawił ją na swej głowie na znak, że przez całe życie chce zostać jej niewolnikiem.
Wa-himowie bardzo się dziwili rozkazom młodego króla, ale obecność nieznanych gości, których poczytywali za najpotężniejszych w świecie czarowników, sprawiła, że nikt nie śmiał się sprzeciwić.
Starzy nie byli jednak radzi nowym zwyczajom, a dwaj czarownicy zrozumiawszy, że dobre czasy skończyły się dla nich raz na zawsze, poprzysięgli w duszy okropną zemstę królowi i przybyszom.
Ale tymczasem pochowano uroczyście Fumbę u stóp skały pod bomą. Kali zatknął na jego grobie krzyż z bambusów, Murzyni zaś postawili kilka naczyń z pombe i z wędzonym mięsem, „aby nie dokuczał i nie straszył po nocy”.
Ciało Mamby po zawarciu braterstwa krwi między Kalim a Faru oddano Samburom.
ROZDZIAŁ XLII
— Nel, potrafisz wyliczyć nasze podróże od Fajumu? — pytał Staś.
— Potrafię.
To mówiąc dziewczynka podniosła w górę brwi i zaczęła rachować na paluszkach.
— Zaraz. Od Fajumu do Chartumu — to jedna; od Chartumu do Faszody — to druga; od Faszody do tego wąwozu, w którym znaleźliśmy Kinga — to trzecia; a od Góry Lindego do jeziora — to czwarta.
— Tak. Chyba nie ma na świecie drugiej muchy, która by przeleciała taki kawał Afryki.
— Ładnie by ta mucha wyglądała bez ciebie!
A on począł się śmiać.
— Mucha na słoniu! Mucha na słoniu!
— Ale nie tse-tse? prawda, Stasiu? nie tse-tse?
— Nie — odpowiedział — taka sobie dosyć miła mucha!
Nel, rada z pochwały, otarła mu nosek o ramię, po czym spytała:
— A kiedy pojedziemy w piątą podróż?
— Jak ty wypoczniesz, a ja nauczę trochę strzelać tych ludzi, których obiecał dać nam Kali.
— I długo będziemy jechali?
— Oj! długo, Nel, długo! Kto wie, czy to nie będzie najdłuższa droga.
— Ale ty sobie poradzisz jak zawsze!
— Muszę.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.