lektury on-line

Kategorie

Śluby panieńskie - Aleksander Fredro - Strona 10

O, proszę pani, mnie to dosyć bawi.
KLARA
/ urażona, ironicznie /

Czy tak? Doprawdy? Nie byłabym zgadła,
Że moja mowa takie cuda sprawi.
Do Albina
Ach, proszęż mnie tak nie ścigać oczyma.

ALBIN
/ z westchnieniem /
I tego wzbraniasz?
KLARA

Ach, bo miary nié ma.
do Anieli na stronie
Żeby choć mrugnął, mogłabym się skrzywić.

PANI DOBRÓJSKA
/ po krótkim milczeniu /

Pan Gustaw mógłby i słusznie się dziwić,
Że wiejska cisza, a zwłaszcza w tej porze,
Dla kogokolwiek przyjemną być może.

GUSTAW
/ mówi coraz wolniej /

I owszem, owszem… wcale się nie dziwię…
Wieś jest przyjemna,
ziewa skrycie
przyjemna prawdziwie.

KLARA
/ do Anieli na stronie /
Widzisz?
ANIELA
Co?
KLARA
Ziewa.
ANIELA
Grzeczny…!
KLARA
/ sens kończąc /

Ciocia powie.
głośno
Otóż to grzeczność…
na wejrzenie Dobrójskiej sens zmieniając
Chwalić wbrew gustowi.

GUSTAW
/ coraz wolniej /

Nie, wieś ma swoje wdzięki… mówię szczerze.
ziewa skrycie
Na wiosnę kwiatki… listki… trawki świeże,
A w lecie, w lecie!… są te… piękne żniwa;
No i w jesieni…
ziewając
także… tam coś bywa;
W zimie wieczory… tak… w zimie… wieczory;
Są, są zabawy… o, są każdej pory.

/ Ziewa i wkrótce zaczyna drzemać. /
PANI DOBRÓJSKA

W nas to samych zabawy i nudów przyczyna.
Jeśli bezczynnie każda wlecze się godzina,
Konieczne zatrudnienia nie dzielą nam czasu,
Jeśli w ciągłym odmęcie śród gwaru, hałasu,
Zawsze pragniemy nowych rzeczy, nowych ludzi,
Wtedy jak wieś, tak miasto, koniec końców — znudzi.
Dlatego nas zapewne nadzieja nie mami,
Iż pan Gustaw potrafi bawić się i z nami.

KLARA
/ po krótkim milczeniu, cicho /

Pst! Ciociu!
pokazując śpiącego Gustawa
Już się bawi.

PANI DOBRÓJSKA
A! co tego…
KLARA
Chodźmy stąd wszyscy.
ANIELA
Zostawmy samego.
ALBIN
Ja i w nocy tak nie śpię.
PANI DOBRÓJSKA
To za wiele.
KLARA
Chodźmy.
PANI DOBRÓJSKA
Ale nie…
ANIELA
/ ciągnąc za rękę /
Moja mamo, proszę.
KLARA
/ biorąc za drugą rękę /

Ja także za nim suplikę zanoszę:
Wszakże się wyśpi, jak sobie pościele,
Tak sobie posłał, niechże śpi do woli.
do Albina z niecierpliwością
No, chodźże waćpan — prędzej! — pst! — powoli.

/ Wszyscy wychodzą — Gustaw śpi — wkrótce wbiega Radost — przypatruje się z żalem Gustawowi — zakłada ręce i siada na krześle, na którym siedziała pani Dobrójska. /
SCENA X
/ Gustaw, Radost. /
RADOST
/ żałośnie, zaledwie nie z płaczem, coraz głośniej /
Gustawie! mój Gustawie! okrutny Gustawie!
GUSTAW
/ otwiera oczy i patrząc przed siebie, odpowiada jakby pani Dobrójskiej /
Tak, mościa dobrodziejko, ja się na wsi bawię.
RADOST
/ parskając śmiechem /
I śmiać się muszę, kiedy łajać chciałem.
GUSTAW
/ zadziwiony, po krótkim milczeniu, wstając /
Zasnąłem trochę.
RADOST
/ ironicznie /
Gdzie tam.
GUSTAW
/ z nieukontentowaniem /
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia