lektury on-line

Kategorie

Śluby panieńskie - Aleksander Fredro - Strona 23

Imię stosowne jedno macie obie,
Którego odgłos, bijąc w serce moje,
Budzi swym wdziękiem lube niepokoje.
Stąd jakiś pociąg zaraz w pierwszej dobie,
Jakby ku siostrze, uczułem ku tobie.

ANIELA
Dziwnie!
GUSTAW

O, gdyby ja tylko kochałem,
A męki moim tylko były działem!
Ale czuć zawsze, że każde szarpnięcie
Echem bolesnym powtarza się skrycie
W drugiej istocie, droższej nam nad życie,
To wszelkich cierpień przechodzi pojęcie!
To przeciw sobie zwraca własną rękę,
By zgasić czucie i wzajemną mękę!

ANIELA
/ przestraszona prawie aż do płaczu /

Panie Gustawie!… co to jest… o Boże!
Zabić się, zabić!… to bardzo nieładnie,
To grzech, wielki grzech; kto w niego popadnie,
Na tamtym świecie wiecznie cierpieć może.

GUSTAW
/ szybka rozmowa /
Ratuj mnie.
ANIELA
/ z pośpiechem /
Będę, będę, lecz czy mogę?
GUSTAW
Możesz.
ANIELA
/ jak wyżej /
O śmierci nie będę słyszała?
GUSTAW
Nie.
ANIELA
Ja się jeszcze dotąd trzęsę cała.
GUSTAW
Chcesz więc?
ANIELA
Ale jak?
GUSTAW

Ja ci wskażę drogę:
Wstaw się do matki…

ANIELA
Dobrze, ja się wstawię.
GUSTAW
Niech mi przebaczy.
ANIELA
O, przebaczy pewnie.
GUSTAW
Proś!
ANIELA

Będę prosić, błagać, płakać rzewnie,
Aż mi przyrzeknie pomagać w tej sprawie.
Lecz nie rozpaczaj, mój panie Gustawie.

GUSTAW
W twoim więc ręku szczęście, życie moje.
ANIELA
W moim? — Dla Boga!
GUSTAW
Matka uproszona…
ANIELA

Ach będzie, będzie, tego się nie boję.
Lecz koniec końców, cóż potrafi ona?

GUSTAW
Stryja przebłaga.
ANIELA
/ radośnie /

Prawda! Wyśmienicie!
Biegnę bez zwłoki, tu idzie o życie.

GUSTAW

Przebóg! Nie teraz — miałaby przyczynę
Oskarżać stryja o zbyt wielką winę,
Że twą spokojność, nawet przyszłość całą,
Chcąc mnie powierzyć, narażał zbyt śmiało.
To by ich przyjaźń niemylnie zerwało,
A ja nieszczęsny, cel gniewu stron obu,
Cóż bym mógł zrobić, jak wstąpić do grobu!

ANIELA
Ach, cóż więc czynić?
GUSTAW
Chcesz mi pomóc?
ANIELA
Chętnie.
GUSTAW

Zostańmy zatem tak jak do tej chwili:
Ja niby zawsze zakochany w tobie,
Ty na tę miłość patrząc obojętnie!
A później, gdy nas już będą naglili,
Głośne, wyraźne oświadczenie zrobię.
Ty mi odmówisz w podobnym sposobie;
Tym zwrotem twoją matkę to nie zdziwi,
A mój stryjaszek choć się nieco skrzywi,
Brak posłuszeństwa zarzucać nie będzie.
Wtedy dopiero wzywam twej obrony,
Przebłagasz matkę, oświecisz w tym względzie.

ANIELA
Rozumiem, dobrze.
GUSTAW
/ całuje w rękę /
Więc bez nienawiści?
ANIELA
Będę się cieszyć, jak się nasz plan ziści.
GUSTAW
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia