Pani.
PANI DOBRÓJSKA
Bój się Boga!
RADOST
Ja się boję.
Lecz tak jest.
PANI DOBRÓJSKA
Drżą przede mną.
RADOST
/ ironicznie /
Zapewne!
PANI DOBRÓJSKA
I pewnie.
Szkoda, żeś tu dziś nie był, jak płakały rzewnie.
RADOST
Ale chociaż ja zero, Gustaw pełen winy,
Jednak nic mi nie kryje.
PANI DOBRÓJSKA
Cóż znaczą te miny?
Ściągasz je do Anieli, albo też do Klary?
RADOST
Hm! Hm!
PANI DOBRÓJSKA
Cóż?
RADOST
Jakieś śluby!
PANI DOBRÓJSKA
Dziecinne zamiary,
O których nie chcę wiedzieć, domyślam się ledwie.
Długo przy matce Klary bawiły obiedwie,
Wiesz, jakie przed oczyma miały tam pożycie;
Przy tym kilka złych książek przeczytanych skrycie,
Równie jak mego szwagra gorszące rozmowy
Wpoiły, nie w ich dusze, ale w młode głowy,
Ową nienawiść mężczyzn, którą ciągle puszą.
Na cóż więc zbijać myśli, co się zmienić muszą?
RADOST
Zmienić się, zmienią, pewnie, lecz kłopot dla Gucia.
PANI DOBRÓJSKA
Zresztą lepiej za mało niż za wiele czucia.
RADOST
/ z uczuciem całując ją w rękę /
Ach, mościa dobrodziejko!
PANI DOBRÓJSKA
Zawsze Radost jeszcze…
RADOST
/ jak wprzódy /
Zawsze.
PANI DOBRÓJSKA
Idź, popieść Gucia.
/ Odchodzi. /
RADOST
Już ja go popieszczę.
SCENA II
/ Radost sam. /
RADOST
Co ja pocznę z tym chłopcem! To rzecz niesłychana!
Żebym go mógł, u czarta, związać jak barana,
Przywieść gwałtem przed ołtarz, narzucić mu żonę,
Szczęście by dla obojga było zapewnione.
Ale trzpiot w sprawie — piskorz w stawie — jeden diasek!
Tu go trzymasz, tu nié masz — w oczach pewny piasek.
SCENA III
/ Radost, Gustaw. /
GUSTAW
A co, stryjaszku? — Wszak poprawa wielka?
RADOST
Gdybym nie widział, nie dałbym był wiary.
GUSTAW
Tylko coś trochę bruździ mi Anielka.
RADOST
Już tak za pan brat! — Jakby z jednej pary?
GUSTAW
Dąsa się na mnie.
RADOST
/ do siebie /
Anielka! No proszę!
GUSTAW
Ale im rzadsze, tym większe rozkosze.
Niech mało mówi, a kocha bez miary,
Bo coraz więcej za serce mnie chwyta.
RADOST
/ rozgniewany /
A ty coraz mniej.
GUSTAW
Mniej?
RADOST
Mniej.
GUSTAW
Czy żart?
RADOST
/ ironicznie /
Żart, żart.
GUSTAW
To źle.
RADOST
/ ze wzrastającym gniewem /
To dobrze.
GUSTAW
Czemu?
RADOST
Boś tego wart.
GUSTAW
Cóżem ja zrobił?
RADOST
I jeszcze się pyta!
Zmiłuj się, powiedz, czyś duszy chciał ze mnie?
Czy tarantula pogryzła ci pięty,
Że kiedym mrugał i chrząkał daremnie,
Ty w susach, skokach, na wszystko zawzięty,
Tłukłeś, łamałeś — nawet biedną suczkę…
GUSTAW
Cóż złego? — chciałem pokazać im sztuczkę.
RADOST
Źródło tekstu: Wolne Lektury.