Jeszcze, Anielo, w kwiat życia bogata,
Znasz tylko rozkosz, a nie znasz cierpienia;
Jeszcze, szczęśliwa, nie znasz oddalenia!
Nie wiesz, że wtedy cały ogrom świata
Jeden punkt tylko dla nas w sobie mieści,
A tym jest chwila spodziewanej wieści.
Nie wiesz, jak wtedy śledcze oko płonie,
Jak każdy szelest dech zapiera w łonie,
I jaka boleść, gdy mija godzina —
Z nią wprzód spłacona pociecha jedyna.
ANIELA
Otóż to miłość! — kochajże tu, proszę!
GUSTAW
Ach, kochaj, kochaj! Boskie to rozkosze!
ANIELA
Ach nie!
GUSTAW
Dlaczego?
ANIELA
Nie wiem, lecz się trwożę.
GUSTAW
Trwożysz?
ANIELA
Lękam się…
GUSTAW
Jak dziecię lekarza,
Który mu jednak życie zwrócić może. —
Ach, obojętność naturę znieważa:
Dusza niezdolna wybrać, kochać inną,
Zimną rachubą każde czucie zaćmi;
Dla niej jest niczym dla drugich być czynną,
Dla niej łza niemą — ludzie nie są braćmi. —
Lecz gdy miłością serce moje bije,
Gdy powiem: kocham — wtenczas tylko żyję,
Żyję szczęśliwy i w lubym zamęcie
Świat do podziału pociągam w objęcie.
ANIELA
Tak, gdyby miłość mogła być prawdziwa…
GUSTAW
Miłość jest jedna…
ANIELA
Udawań tysiące.
GUSTAW
Wyrzec się światła, bo i ciemność bywa?
ANIELA
Wyrzec się każą pozory mylące.
GUSTAW
/ z uczuciem, biorąc ją za ręką /
Ach, nie wierz zresztą tej pieszczocie wzroku,
Gdy z wolna sunąc, spocznie w twoim oku.
Tej drżącej dłoni, kiedy ciebie bliska;
Nie wierz głosowi, co się w serce wciska.
Lecz własne czucie niech się wiarą stanie:
Ta czułość tęskna, to błędne żądanie,
A zwłaszcza pociąg nieodmienny losem
Równego czucia jest tylko odgłosem. —
na znak niedowierzający Anieli
Wierz mi, są dusze dla siebie stworzone:
Niech je w przeciwną los potrąci stronę,
One wbrew losom, w tym lub w tamtym świecie,
Znajdą, przyciągną i złączą się przecie.
Tak jak dwóch kwiatów obce sobie wonie
Łączą się w górze, jedna w drugiej tonie.
Aniela zamyślona; Gustaw po krótkim milczeniu mówi dalej
I cóż to, powiedz, zaraz w pierwszej chwili
Wzbudziło we mnie tę ufność ku tobie?
Co ośmieliło, że zwierzenie robię,
Jeśli nie serce, co nigdy nie myli?
ANIELA
Ach, czyliż zdradzić jest kiedy kto w stanie?
GUSTAW
Klara najpierwsza.
ANIELA
Zbyt błędne mniemanie.
GUSTAW
Ile mnie złego, tyle jej korzyści.
ANIELA
Komu? Co? Klarze?
GUSTAW
Radost ją zaślubi.
ANIELA
Radost? —
GUSTAW
Jak tylko zamiaru nie ziści,
Przez zemstę ku mnie z Klarą się ożeni,
Mnie wydziedziczy i na zawsze zgubi.
ANIELA
To być nie może.
GUSTAW
To się nie odmieni.
ANIELA
Ona nie zechce.
GUSTAW
To już ułożono.
ANIELA
I wstręt jej szczery…
GUSTAW
Szczery czy nieszczery,
Radost majętny, ojciec Klary chciwy,
Nie ma co gadać — jak dwa a dwa cztery —
Nie dziś, to jutro będzie jego żoną.
ANIELA
Ale jej śluby?
GUSTAW
Źródło tekstu: Wolne Lektury.