Nie wiesz, jak miło, gdy czucia pieszczące
Z godnym zapałem męska pierś wygłosi:
To w uszach łechce, to coś w oczach parzy,
To biegnie, biegnie, jakby dreszcz po twarzy,
To z twarzy w serce, to jak krople wrzące,
Z serca się w górę, w górę, w górę wznosi,
pokazując na piersi
I tak tu ściśnie, tak w gardle zadusi,
Że koniec końców westchnąć cię przymusi.
KLARA
Jakie ty dziecko! Tobie to nowina,
Lecz nie mnie, duszko — wszakci mam Albina.
ANIELA
Oho! już po nim.
KLARA
Co?
ANIELA
Ciesz się.
KLARA
Czym?
ANIELA
Zmianą.
KLARA
Jego?
ANIELA
Nie kocha.
KLARA
Mnie?
ANIELA
Ciebie.
KLARA
Skąd to wiesz?
ANIELA
Wiem od Gustawa.
KLARA
Wszak jeszcze dziś rano
Wzdychał.
ANIELA
Przez grzeczność.
KLARA
Błagał.
ANIELA
Nałóg.
KLARA
Pewnie?
ANIELA
Nawet ci powiem….
KLARA
/ zniecierpliwiona /
Cóż mi jeszcze powiesz?
ANIELA
Że mnie nieszczęsnej ten ciężar przypada.
KLARA
Tobie?
ANIELA
Mnie.
KLARA
Ciebie kocha?
ANIELA
Tak powiada.
KLARA
Wierz tu mężczyźnie! — Jak bóbr płakał rzewnie,
Błagał, przysięgał, od miłości ginął,
A koniec końców, chorągiewkę zwinął.
Widzisz, jak dobrze, że my nie kochamy —
Prawda, Anielo?
ANIELA
Chodźmy już do mamy.
KLARA
Prawda, Anielo?
ANIELA
/ odchodząc /
Dali do obiadu.
KLARA
/ sama /
Nie kocha.
śmieje się z przymusu, potem w gniewie
To wąż, i wąż pełen jadu.
AKT V
SCENA I
/ Radost, Gustaw. /
RADOST
Guciu! na miłość Boga! jedynego Boga!
Przyznaj się, tyś coś zbroił?
GUSTAW
Skądże ta trwoga?
Ja się teraz już kocham, szaleństwa nie zrobię,
Ja, widząc mój rozsądek, dziwię się sam sobie.
RADOST
Obym ja się mógł dziwić choć na pół godziny!
Cóż więc znaczą te wszystkich powarzone miny,
Zacząwszy od Dobrójskiej? — na ciebie ladaco,
Że się krzywi, to dobrze; ale na mnie za co?
Siedzieliśmy u stołu jakby w trzynaścioro,
I wszystkim czas dość krótki szedł diable niesporo.
Aniela jakaś drżąca, to blednie, to płonie;
Matka oka nie spuszcza, wzrok jej w córce tonie;
Klara śmieje się, trzepie, lecz w ciągłym przymusie;
Albin wszystkie już kwiatki przeliczył w obrusie;
Ty także nieswój, piłeś tylko po swojemu;
Ja zaś nic nie pojmując, dziwiąc się wszystkiemu,
Jeden ponoś rozsądny przy całym obiedzie,
Siedziałem między wami jakby Piłat w kredzie.
GUSTAW
/ ciszej /
Miłość, stryjaszku, miłość, to cała zagadka.
RADOST
Aniela, Klara, dobrze; ale matka, matka!
GUSTAW
Matka kochać nie może?
RADOST
/ kiwając ręką /
Szalał i szaleje!
GUSTAW
/ odprowadzając na stronę /
Jak to mówią, stryjaszku? Coś to nie rdzewieje…
RADOST
Ej, Guciu, tyś coś zbroił — ja czuję przez skórę.
GUSTAW
Ja bym zbroił!
RADOST
Źródło tekstu: Wolne Lektury.