lektury on-line

Kategorie

Śluby panieńskie - Aleksander Fredro - Strona 11

Spałem, spałem,
Nie ma co mówić.

RADOST
/ udając Gustawa /

«Jak się dziś poprawię,
Zadziwisz się, stryjaszku» — Otóż się i dziwię,
Żeś dobrze zasnął i chrapał szczęśliwie.

GUSTAW
/ z nieukontentowaniem /

No, spałem, prawda; ale z drugiej strony,
Trudno kochanka uśpi huk moździerzy,
z udanym uczuciem
Łacno głos fletów, głos kobiet pieszczony.

RADOST

O! o… głos fletów! Niby kto uwierzy!
Dla Boga, chłopcze! Boska na mnie plago!
Próżnoż cię ścigam prośbą i uwagą,
Powiedz, czy serce zastygło w twem łonie,
Spać przy kochance, jakby już przy żonie?

GUSTAW
/ niekontent z siebie, odtrącając krzesło /

Hm! Diabeł nadał krzesło tak wygodne!
Tak mnie znienacka jakoś… rozmarzyło.

RADOST

I chce się żenić! — To zaloty modne!
Chcesz spać, no, to śpij, kiedy ci spać miło.

GUSTAW
Ale stryjaszku, to niechcący było.
RADOST

A cóż, u diaska! miałżeś jeszcze może
Dobranoc wszystkim powiedzieć dokoła?

GUSTAW

No, no, stryjaszku, nie zachmurzaj czoła:
Wszystkim nieszczęściom zaraz kres położę.

RADOST
/ zatrzymując go /
Jak? co? gdzie?
GUSTAW
Wszystko chcę naprawić godnie.
RADOST
/ prosząc najpokorniej /

Guciu, Guciuńciu, nie czyń mi zakały,
Bądź też rozsądny, tydzień, tydzień mały!

GUSTAW
Będę, stryjaszku, będę… dwa tygodnie.
RADOST
Dla ciebie błagam.
GUSTAW

Stryjaszku kochany!
Wart twego gniewu, wart jestem nagany,
Umiem czuć, cenić ojcowskie przestrogi,
Dzięki ci, dzięki, stryjaszku mój drogi.

/ Ściskają się. /
RADOST
/ rozczulony /

Guciu kochany!
po krótkim milczeniu
Ale ja się boję,
Że ty dziękujesz i znów robisz swoje.

GUSTAW

Nie, teraz jestem, będę zakochany,
Z samym Albinem na wyścigi idę.

RADOST
/ wstrzymując go /

Ach, czekaj! Nową naprowadzisz biedę.
Za drwinki wezmą nagłość tej odmiany.

GUSTAW

Nie, westchnę tylko — raz na pół godziny.
Lecz patrzeć będę, tego mi nie zganią
Ale jak patrzeć! — Już wiem. — Wzrok jedyny!
biorąc go pod rękę i ciszej
Jak niegdyś patrzał stryjaszek na panią…

RADOST
/ zatykając mu usta /

Cicho, bądź cicho!
oglądając się
Ty, widzę, szalony…

GUSTAW

Ale co gorzej, co mnie trochę smuci,
Że panna na mnie i okiem nie rzuci.

RADOST

Ach, mój Gustawku, wszak ty szukasz żony;
Chciałżebyś takiej, co ściga oczyma,
Jakby wołała: «Kto kogo przetrzyma»,
Lub tej, co spojrzy i westchnie przed siebie,
Jakby szeptała: «Poszłabym za ciebie»?

GUSTAW
Nie — ja chcę, chociaż niby jestem trzpiotem…
RADOST
/ z westchnieniem /
Niby.
GUSTAW
Dobrą mieć żonę.
RADOST
A któż wątpi o tem?
GUSTAW

I gdybym nie czuł przymiotów Anieli,
Radost w niemym zachwyceniu wyciąga ręce ku niemu
Jużbyście mnie tu dotąd nie widzieli.

RADOST
/ ściskając go /
Ach, jakiż anioł przemówił przez ciebie?
GUSTAW
Prawda? — Rozsądnym umiem być w potrzebie?
RADOST
Ach, strasznie, strasznie, byle tylko trwale.
GUSTAW
Idę więc biegać, śpiewać…
RADOST
/ żałośnie, zatrzymując go /
Tego wcale…
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia