lektury on-line

Kategorie

Śluby panieńskie - Aleksander Fredro - Strona 9

/ Klara, mówiąc ostatni wiersz, robi kilka kroków tańca z chustką w ręku. Albin rzuca się i odrzuca krzesło za nią stojące. /
ALBIN
Przebóg!
KLARA
Cóż?
ALBIN
Krzesło.
KLARA
/ rozgniewana /

Ach! Z panem… prawdziwie…
Nawet potknąć się nie można!

ALBIN
Niestety.
ANIELA
/ do Dobrójskiej /
Bardzo rozsądnie.
PANI DOBRÓJSKA
/ śmiejąc się /

Ja sama się dziwię.
Nie arietki, nie, ani też balety,
Lecz grzeczność, skromność, to wasze zalety.

KLARA
/ ironicznie /

Zresztą, jest Radost, jest Albin, jest Gustaw…
Trzech mężczyzn! to sąd podług męskich ustaw;
Trzech! razem! ogrom! i czegóż im trzeba?
Cóż rozum kobiet, ten słaby twór nieba,
Co się im zbliżyć nawet praw nie rości,
Dałby za korzyść tym sędziom honoru,
Wszechwładcom świata, skarbonom mądrości?
Nasze uczucia, nie sięgając wzoru,
Na męskiej duszy twór zawsze wyniosły
Pęta by tylko albo skazę niosły.

PANI DOBRÓJSKA

Nie wszystko straszne, co czasem zastrasza.
Mają wady mężczyźni, ma także płeć nasza;
Zatem szalę rozsądku ta strona przeważa,
Co swoje błędy karci, a cudzym pobłaża.

SCENA IX
/ P. Dobrójska, Aniela, Klara, Albin, Gustaw. /
/ Albin stoi przy prawej stronie sceny, przy nim siedzi przy stole pierwsza Klara, druga Aniela, trzecia Dobrójska, robótkami zajęte. — Gustaw wchodzi i, skłoniwszy się, stawia krzesło na środku — siada obrócony do parteru trochę na przodzie sceny — Gustaw w tej scenie mówi z roztargnieniem, aby tylko co mówić, z początku swoim ubiorem zajęty. /
GUSTAW
Przecie deszcz ustał — pogodniej na niebie.
KLARA

Arcyprzyjemna aura, w samej rzeczy.
Do Anieli
Że grzecznie bawię, nikt już nie zaprzeczy.
A teraz kolej, Anielo, na ciebie.

PANI DOBRÓJSKA
/ do Klary z nieukontentowaniem /

Klaro, czy znowu?
do Gustawa
Albin mówił właśnie,
Że z nowej chmury nowa grozi słota.

ALBIN

Dla mnie pochmurno, ach, nawet ciemnota.
Bo i nadzieja powoli już gaśnie,
Kiedy mym smutkiem Klara ucieszona.

KLARA
/ zniecierpliwiona /
Ach nie, wcale nie, smuci się, i bardzo.
GUSTAW
/ zawsze z roztargnieniem, byle co mówić /
Panie pracują.
KLARA

Mężczyźni tym gardzą
Lubo w tej pracy najprędsza obrona
Przeciw tym nudom, w które wieś obfita.

PANI DOBRÓJSKA
/ do Klary z nieukontentowaniem /
Czy ty się nudzisz?
KLARA
Mnie się ciocia pyta?
GUSTAW
/ jak wprzódy /
Słabym się czuje, kto szuka obrony.
KLARA
O sobież tylko myśleć nam wypada?
GUSTAW
/ pozierając na Albina /
Tak, i o bliskich — to pięknie i hojnie.
KLARA
/ ze wzrastającym zapałem /
Bliski, niebliski może być znudzony.
ANIELA
/ do Klary na stronie /
Klaro, daj pokój.
GUSTAW
/ zawsze obojętnie /
Ogólna więc rada…
KLARA
Rady dość nigdy….
GUSTAW
/ sens kończąc /
Dla popsutych dzieci.
KLARA
Wiem zatem, gdzie się zwracać.
GUSTAW
/ obojętnie /
Do zwierciadła.
PANI DOBRÓJSKA

Klara nie może rozmawiać spokojnie.
Lada dmuchnięcie tę iskrę roznieci.

GUSTAW
/ wyciągając się na krześle /
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia