lektury on-line

Kategorie

Śluby panieńskie - Aleksander Fredro - Strona 19

Aha! pan Gustaw zapewne ją kocha?
GUSTAW
Ubóstwia, powiedz, a powiesz za mało.
KLARA
/ z zastanowieniem /
Hm! nie jestże to skłonność płocha?
GUSTAW
Miłość najczystsza, jaką niebo dało!
KLARA
Ależ ta miłość, będzież ona stała?
GUSTAW
Z życiem trwać będzie, z życiem tylko zgaśnie.
KLARA
I pewnie wierzyć Anielka nie chciała?
GUSTAW
Nie chce i słuchać — stąd to rozpacz właśnie.
KLARA
/ po krótkim milczeniu /
To źle — ale mnie słuchałaby może?
GUSTAW
Co miłość nie śmie, to przyjaźń określi.
KLARA
Gdy jej poprawę i ten żal przełożę…
GUSTAW
Ach, panno Klaro, zgadłaś moje myśli.
KLARA
Powiem jej, jakim pan Gustaw był wprzódy.
GUSTAW
Mocnych farb użyj, nie szczędź mi nagany.
KLARA
Że był wesoły, jak to zwykle młody…
GUSTAW
/ sens kończąc /
Trzpiot, lekkomyślny, płochy, roztrzepany…
KLARA
/ sens kończąc i jeszcze prędzej /
Próżny, zły, dumny, zakochany w sobie…
GUSTAW
/ reflektuje /
To trochę nadto — to będzie za wiele.
KLARA
/ mimo siebie w coraz większy zapał wpadając /
Że wiejskie dziecię widział w jej osobie…
GUSTAW
/ jak wprzódy /
To trochę dużo…
KLARA

Że mniemał w swej dumie,
Iż grzeczność na wsi godna pośmiewiska…

GUSTAW
To bardzo dużo….
KLARA
Że brak na rozumie…
GUSTAW
Hola! to nadto; obraz zakazany!
KLARA
/ z zapału nagle w łagodność przechodząc z uśmiechem /

Mocnych farb biorę, nie szczędzę nagany. —
Ale jej powiem zaraz z drugiej strony:
Że się poprawił, kto się uznał w błędzie,
Że miłość szczera, którą uniesiony,
Im wolniej wzrosła, tym wytrwalszą będzie;
Że jeśli jeszcze nie jest jej wzajemną,
Winna przynajmniej wynagradzać wiarą.

GUSTAW

Ach, tak, tak wszystko, moja panno Klaro!
Czytasz w mym sercu, myślisz razem ze mną.

KLARA
/ parskając śmiechem /

Ha, ha, ha! dłużej wytrzymać nie mogę!
Ha, ha, ha! moja panno Klaro! Moja!
Ha, ha, ha! przednio! Znalazłam więc drogę,
Oręż wypada, pęka twarda zbroja. —
serio
I czegoż męska przebiegłość zastrasza?
Niech straszy raczej własna słabość nasza,
Bo, kto nie zechce, ten tylko nie przyzna,
stosując do Gustawa
Że do zwalczenia nietrudny mężczyzna.
Ufaj mu szczerze, a w postaci męża
Ujrzysz zwinnego, zjadliwego węża.
Uprzyj się woli, chciej mieć własne zdanie —
Lwem rozdrażnionym, tygrysem się stanie.
Ale znaleź wtór do jego piosneczki,
Jak zwyciężona wychodź z każdej sprzeczki;
W jego rozumu kręć się zawsze kole,
A na jedwabiu wywiedziesz go w pole —
Jeśli się mylę, to próbka dzisiejsza
Mego mniemania zupełnie nie zmniejsza.
Co wyraziwszy szeroko i długo,
z niskim ukłonem
Mam honor zostać uniżoną sługą!

/ Odchodzi we drzwi prawe boczne. /
SCENA VII
/ Gustaw sam. /
/ Od czasu, jak Klara się roześmiała, stał jak wryty, teraz po krótkim milczeniu /
GUSTAW
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia