lektury on-line

Kategorie

Śluby panieńskie - Aleksander Fredro - Strona 4

Bo pochwalić musi.
RADOST
Piękna mi szkoła!
GUSTAW

Lepsza być nie może.
Na małym świecie, co się wielkim mieni,
Gdzie każdy trwożnie po śliskiej przestrzeni,
Jakby na szczudłach i w przyłbicy chodzi;
Tam, czym są ludzie, niechaj nikt nie bada.
Ale gdzie człowiek mało pozór ceni,
Przybranym kształtem nie chce i nie zwodzi,
Gdzie więcej wola niż rozum nim włada,
Tam schwytaj pędzel, wzór stoi gotowy.

RADOST

Otóż go macie! Jest La Bruyère nowy.
płaczliwie
Gucio! dopieroś dziękował za radę.

GUSTAW
/ nie słuchając /
I co mi teraz przychodzi do głowy.
RADOST
Na przykład?
GUSTAW
Jedźmy tam dziś.
RADOST
Ja z tobą?
GUSTAW
Ty ze mną.
RADOST
Oszalał!
GUSTAW
Wcześniej wrócisz.
RADOST
/ ironicznie /
Tą drogą tajemną.
GUSTAW
Jedziesz?
RADOST
Dajże mi pokój.
GUSTAW
No, to sam pojadę.
RADOST
Guciu! dopieroś dziękował za radę.
GUSTAW
/ żałośnie /
Luby stryjaszku! wkrótce się ożenię.
RADOST
/ do siebie z zadziwieniem /
No! i dlatego takie figle stroi.
GUSTAW
/ jak wyżej, prosząc /
Już raz ostatni.
RADOST

Ja go nie odmienię,
To rzecz daremna.

GUSTAW
Na kasztana wsiędę!…
RADOST
/ przestraszony /
O! na kasztana!
GUSTAW
Przede dniem tu będę.
RADOST

Weź już moją dorożkę, a kasztan niech stoi.
do siebie
Jeszcze kark skręci z tego waryjata.

GUSTAW
Dobrze, stryjaszku.
RADOST
I deliję moją.
GUSTAW
Dobrze, stryjaszku.
RADOST

W tej kurteczce lata.
Jeszcze kataru u diaska dostanie.

GUSTAW

Dobrze, stryjaszku, jak chcesz, tak się stanie.
Ja zawsze mówię, święte rady twoje.

RADOST

Otóż masz, teraz powie, że to z mojej rady
Przez okna łazi na nocne biesiady.

GUSTAW
Zatem radzisz wchodzić drzwiami?
RADOST

Gadajże z waryjatami!
Ja ci radzę pójść spać.

GUSTAW
Spać?
RADOST
Bladyś, aż niemiło.
GUSTAW

Blady? To dobrze, to nic nie zaszkodzi:
Bladość niepokój miłosny dowodzi,
Bladości prędzej niż słowom się wierzy.
Pamiętasz przecie, jak to dobrze było
Rano, nazajutrz, po twojej wieczerzy?

RADOST
Mojej wieczerzy?
GUSTAW

To jest, mówiąc szczerze,
Ja sam dawałem tę sławną wieczerzę,
Ale stryjaszek potem długi płacił.

RADOST
Niestety!
GUSTAW

Wcalem na cerze nie stracił.
«Teraz to kocha — rzecz niezaprzeczona —
Jak blady, słaby! — on z miłości skona» —
Powiedz sam, wszakże prawda, tak mówiono.
I gdybym nie był zanadto…

RADOST

No, no, no,
Nie dość szaleje, jeszcze mnie powiada!
Teraz idź i śpij, taka moja rada.
Ale mój Guciu, Guciuniu serdeczny,
Staraj się zbliżyć, podobać Anieli.

GUSTAW
Dobrze, stryjaszku.
RADOST
Dla matki bądź grzeczny.
GUSTAW
Dobrze, stryjaszku.
RADOST
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia