lektury on-line

Kategorie

Śluby panieńskie - Aleksander Fredro - Strona 37

Najłacniej rozpędzę tę chmurę,
Gdy pójdę do Dobrójskiej i pogadam o tem.

GUSTAW
Ona nie wie.
RADOST
Co nie wie?
GUSTAW
Nic nie wie.
RADOST

Trzpiot trzpiotem!
Proś, głaszcz, błagaj, zaklinaj; on jak wilk do lasu.
odchodząc
I co mam z nim rozmawiać! Szkoda tylko czasu.

/ Odchodzi w prawe drzwi boczne. /
GUSTAW
/ sam /

Dobrze stryjaszku, radość ciebie czeka,
Lecz mego planu jeszcze ci nie zwierzę,
Bo kto się kocha, rozsądnego człeka
Za powiernika niech nigdy nie bierze.
Radzi się — przyzna, że najświętsza rada,
Ale tak zrobi, jak jemu wypada.

SCENA II
/ Gustaw, Albin. /
GUSTAW
Co? dobrym radca i przyjaciel szczery?
ALBIN

Dzięki Gustawie, za twoje rozkazy,
Spojrzała na mnie już dwanaście razy.

GUSTAW
A westchnęła sześć.
ALBIN
O nie, tylko cztery.
GUSTAW
I to dość na tę, co nigdy nie wzdycha.
ALBIN
/ z westchnieniem /
Prawda, nie wzdycha — ale któż bez skazy!
GUSTAW
A ty westchnąłeś?
ALBIN

Raz tylko z daleka,
I to przypadkiem, ale bardzo z cicha.

GUSTAW
Jak cię przynagli, wyjdź za drzwi, u licha!
ALBIN

Co to za szczęście! za niebios opieka!
Tak rozsądnego że mam przyjaciela,
Że mi tak dobrych, świętych rad udziela.

/ Ściska go. /
GUSTAW
Tylko ich słuchaj.
ALBIN
Co każesz, to zrobię.
GUSTAW

I słowa do niej — to pamiętaj sobie,
Choćby płakała…

ALBIN
/ boleśnie /
Ach! choćby płakała!
GUSTAW
Ach? — no, kiedy «ach!» za nic czynność cała.
ALBIN
/ heroicznie /

Choć wielem cierpiał, choć z potem na czole,
Wszakże widziałeś, jakim był przy stole:
Spojrzała na mnie? — mój wzrok na suficie;
Zwróciła oko? — ja zerk na nią skrycie.

GUSTAW
W tym cała sztuka.
ALBIN

Prosiła mnie wody —
Ja nic. Prosiła soli — ja nic. — Chleba —
Ja nic. —

GUSTAW
W tym sztuka. — Nalała ci wina —
ALBIN
/ z pośpiechem /

A ja…
ciszej
wypiłem.

GUSTAW

Bo pić zawsze trzeba.
Lecz ja ci ręczę, zmiękczać się zaczyna.
Wszakże tysiączne daje ci dowody:
Patrzy za tobą, sama ciebie szuka.
Tylko wytrzymaj — na tym cała sztuka.
Choćby tu przyszła, chciała szczerej zgody,
Choćby najczulsza była jej rozmowa,
Ty: tak albo: nie — więcej ani słowa.

ALBIN

Choćbym miał zginąć, wszystko, jak chcesz, zrobię,
Boś już przekonał o dobrym sposobie.
Ach, twoje rady szczerym dla mnie złotem.

/ Ściska go. /
GUSTAW
/ udając płaczliwy ton stryja /

Tylko zmiłuj się, przestań też być trzpiotem,
Bądź raz rozsądny — patrz, bierz przykład ze mnie.

ALBIN
Ach, tobie zrównać chciałbym nadaremnie!
/ Klara wbiega, a zobaczywszy Gustawa, nagle się wstrzymuje. /
SCENA III
/ Klara, Gustaw, Albin. /
KLARA
Nie ma Anieli?
GUSTAW
/ oglądając się /

W samej rzeczy, nié ma.
do Albina na stronie
A co — jest; myślisz, że Anieli szuka?
Ale się trzymaj.

ALBIN
/ na stronie do Gustawa /
Ba! w tym cała sztuka.
GUSTAW
/ na stronie do Albina, rozkazując /
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia