Ojciec twój, ojciec, co tak złoto ceni;
A Radost bogacz — rzeczą dowiedzioną:
Nie ma co mówić — będziesz jego żoną.
KLARA
/ ukrywając pomieszanie coraz wzrastające /
Otóż nie będę! — Otóż się nie boję —
Ma ojciec wolę, ja mam także moję —
Nie boję się… nie…
w płacz
Cóż ja teraz zrobię!
Jak raz mój ojciec co ułoży sobie,
To wszystko za nic — to ratunku nie ma.
ANIELA
Jakoś to będzie.
KLARA
/ po długim milczeniu /
Idź ty za Gustawa.
ANIELA
A nasze śluby?
KLARA
Niechże je dotrzyma
Jedna przynajmniej, gdy nie możem obie.
ANIELA
Lecz Gustaw kocha.
KLARA
O, nieszczęsna sprawa!
Pójdę do cioci.
ANIELA
/ oglądając się niespokojnie /
Powiedz, a w sekrecie;
Idź, nie trać czasu.
KLARA
Poradzi mi przecie;
Nie da mi umrzeć przy tym starym gracie.
ANIELA
/ oglądając się /
Idź, idź, zbyt droga każda nam godzina.
KLARA
Wolę już klasztor, albo i Albina.
/ Odchodzi. /
ANIELA
/ wołając cicho /
Słuchaj no, Klaro! — otóż macie!
Odeszła. — Chciałam zasięgnąć jej zdania
Względem owego dziwnego pisania;
Krzyczałam — ale kiedy nie słyszała,
To cóż mam robić — już będę pisała.
SCENA V
/ Aniela, Gustaw /
GUSTAW
/ kałamarz, pióro, papier itd. w ręku /
Otóż jest wszystko, bierzmy się do dzieła.
ANIELA
Przestrzegłam Klarę.
GUSTAW
/ na stronie /
Przednio!
głośno
A jak powie?
ANIELA
Komu, i na co?
GUSTAW
Mojemu stryjowi.
ANIELA
Ja ręczę za nią.
GUSTAW
Jakże to przyjęła?
ANIELA
Rzewnie płakała.
GUSTAW
Ja tym łzom nie wierzę.
I któż jej winien? Albin kochał szczerze.
ANIELA
I dotąd kocha.
GUSTAW
O, nie kocha wcale.
ANIELA
Ja to wiem lepiej.
GUSTAW
Kocha, lecz nie Klarę.
ANIELA
Kogoż?
GUSTAW
Hm! kogo?
po krótkim milczeniu
Zamilczę w tej mierze.
ANIELA
Bajkę ktoś zrobił, proszę mi dać wiarę.
Albin nasz sąsiad, bawi tutaj stale,
Wiemy, gdzie bywa, jego związki znamy.
GUSTAW
/ zmuszony /
Kiedy więc szczerze z sobą mówić mamy:
Albin się kocha — lecz się kocha w tobie.
ANIELA
We mnie?
GUSTAW
Tak, w tobie — ledwie że nie skona,
Nie ma co gadać — to rzecz dowiedziona.
ANIELA
Ależ dla Boga, tak nagle w tej dobie…
GUSTAW
Zmienił się z wolna, bo możnaż lat tyle
Wzgardę odbierać w tak przykrym sposobie,
A miłość w jednej zachowywać sile?
Możnaż przy tobie lube spędzać chwile,
Twą dobroć, wdzięki… a jednym wyrazem,
Możnaż cię poznać i nie kochać razem?
Powiedzże sama.
ANIELA
Zabawne pytanie!
po krótkim milczeniu
Mnie zatem kocha?
GUSTAW
/ z pośpiechem /
Ale ja ci radzę,
Nie wierz mu wcale — zmienne to kochanie,
Które w odporze czerpa swoją władzę.
ANIELA
Klarze przysięga.
GUSTAW
Ze snu jeszcze drzemie.
ANIELA
Wzdycha.
GUSTAW
Przez grzeczność.
ANIELA
Płacze.
GUSTAW
Źródło tekstu: Wolne Lektury.