lektury on-line

Kategorie

Ogniem i mieczem - Henryk Sienkiewicz - Strona 308

— W wianeczku i w białej sukni.
— A skąd ty wiesz, że ten jastrząb to ja? Ja tobie o tym młodym Lachu szlachcicu powiadał, może to on.
Dziewka zmarszczyła brwi i zadumała się.
— Nie — rzekła po chwili, wstrząsając głową — kołyby buw Lach, to by buw oreł.
— Sława Bohu! Sława Bohu! Pójdę ja teraz do mołojców, żeby konie do drogi gotowali. W nocy ruszymy.
— Tak i koniecznie pojedziesz.
— Chmiel przykazywał i Krzywonos przykazywał. Ty dobrze widziała, że będzie wielka wojna, bo to samo ja w Barze w piśmie od Chmiela czytał.
Bohun wprawdzie nie umiał czytać, ale wstydził się tego, bo nie chciał za prostaka uchodzić.
— To i jedź — rzekła wiedźma. — Ty szczęśliwy, hetmanem zostaniesz: ja ot, tak nad tobą trzy buńczuki widziała, jako te palce widzę!
— I hetmanem zostanę, i kniaziównę za żinku wezmę, mnie nie chłopkę brać.
— Z chłopką ty by inaczej gadał, ale tej ci wstyd. Ty powinien być Lachem.
— Jaże ne hirszy.
To rzekłszy, Bohun poszedł do stajni, do mołojców — a Horpyna jedzenie warzyć.
Kategorie: Pozytywizm
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia