lektury on-line

Kategorie

Ogniem i mieczem - Henryk Sienkiewicz - Strona 184

— O hospody Boże, pomyłuj nas hrisznych… Widzisz waćpanna!… Świataja-Preczystaja… Cóż byśmy zrobili, nie mając chłopskiego przebrania?… Jako wże na zemli i dosza ku nebesech… Jeść dostaniemy, a jutro pojedziemy ku Zołotonoszy miasto iść piechotą… Amin, amin, amin… Można się spodziewać, że Bohun trafi tu naszym śladem, bo go nie oszukają nasze fortele… Amin, amin!… Ale już będzie za późno, bo w Prochorówce Dniepr przejedziemy, a tam już moc hetmańska… Diawoł błahougodnyku ne straszen. Amin… Tu za parę dni kraj będzie w ogniu, niech tylko książę za Dniepr ruszy… Amin… Żeby ich czarna śmierć wydusiła, niech im kat świeci… Słyszysz no waćpanna, jako tam wyją pod kuźnią? Amin… Ciężkie na nas przyszły terminy, ale kpem jestem, jeśli waćpanny z nich nie wydobędę, choćbyśmy mieli do samej Warszawy uciekać.
— A co tam mruczycie, ojcze? — pytał chłop.
— Nic, modlę się za wasze zdrowie. Amin, amin…
— A ot, i moja chata…
— Sława Bohu.
— Na wiki wikiw.
— Proszę na chleb-sól.
— Bóg nagrodzi.
W kilka chwil później dziad pokrzepiał się silnie baraniną, popijając obficie miodem, a nazajutrz rano ruszył wraz z pacholęciem wygodną telegą ku Zołotonoszy, eskortowany przez kilkudziesięciu konnych chłopów zbrojnych w spisy i kosy.
Jechali na Kawrajec, Czarnobaj i Kropiwnę. Po drodze widzieli, że wrzało już wszystko. Chłopi wszędzie zbroili się, kuźnice po jarach pracowały od rana do nocy i tylko straszna potęga, straszne imię księcia Jeremiego wstrzymywało jeszcze krwawy wybuch.
Tymczasem za Dnieprem burza rozszalała się z całą wściekłością. Wieść o klęsce korsuńskiej rozbiegła się lotem błyskawicy po całej Rusi, więc zrywał się, kto żył.
Rozdział XXI
Kategorie: Pozytywizm
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia