JULIASIEWICZOWA
O! my się nie staramy o to.
DULSKA
/ do Zbyszka /
Nie — ty jesteś wyrodek — ty nie jesteś moim synem.
ZBYSZKO
Jestem, mamciu! jestem, niestety! i to właśnie cała moja tragedia…
/ idzie do fortepianu i stojąc, zaczyna grać bardzo wprawnie. /
DULSKA
Słyszałaś? mówi — niestety!
ZBYSZKO
Spodziewam się. Być Dulskim — to katastrofa.
JULIASIEWICZOWA
Doprawdy, Zbyszko — zanadto sobie pozwalasz…
ZBYSZKO
Daj ty mi spokój!
DULSKA
/ do Juliasiewiczowej /
Żadnej moralności, żadnych zasad…
ZBYSZKO
Żadnego płaszczyka teoretycznego, jak mamcia.
DULSKA
To się na tym skończy, że jeszcze do socjalistów przystanie.
ZBYSZKO
/ zamykając fortepian /
Za głupi jestem na to.
JULIASIEWICZOWA
/ śmiejąc się /
Na socjalistę nie trzeba zdawać egzaminu.
ZBYSZKO
Właśnie że trzeba… i to najtrudniejszy egzamin.
JULIASIEWICZOWA
Przed kim?
ZBYSZKO
Przed swym sumieniem i własną duszą, słodki aniele.
DULSKA
Na socjalistę nie trzeba mieć przede wszystkim Boga w sercu.
ZBYSZKO
Jest — — — dawno nie było mowy o Bogu w tym domu.
SCENA XII
/ Ciż sami — Hanka /
HANKA
/ z kuchni /
Proszę wielmożnej pani parasol.
DULSKA
Pozostaw w przedpokoju… a potem idź zamieć przedpokój. Czy kucharka wróciła?
HANKA
/ wraca z przedpokoju — idzie do kuchni /
Już.
DULSKA
Ja tylko na chwileczkę…
/ wybiega do kuchni /
JULIASIEWICZOWA
/ do Zbyszka /
Rzeczywiście — ciocia ma rację. Mógłbyś się trochę ustatkować. Wyglądasz jak śmierć angielska.
ZBYSZKO
Ty także ładnie wyglądasz…
JULIASIEWICZOWA
Ja? Ja wczoraj z domu nie wychodziłam.
ZBYSZKO
To znaczy — że ja się lumpowałem za domem, a ty w domu.
JULIASIEWICZOWA
/ śmiejąc się /
Jesteś niemożliwy…
ZBYSZKO
Jak kiedy…
/ Hanka przechodzi przez pokój z łopatką i ze szczotką, Zbyszko patrzy na nią. /
JULIASIEWICZOWA
/ do Zbyszka /
Cóż tak patrzysz za Hanką?
ZBYSZKO
Bo mi się podoba.
JULIASIEWICZOWA
Sługa?
ZBYSZKO
A cóż to? nie kobieta? Zaręczam ci, że nawet bardzo…
JULIASIEWICZOWA
Wiesz już coś o tym?
ZBYSZKO
Co ci do tego.
JULIASIEWICZOWA
Myślałam, że masz gust wykwintniejszy.
ZBYSZKO
Głupia jesteś z twoją kołtuńską estetyką. A zresztą, ja jestem jak pianista. Gdy zobaczy fortepian, musi zaraz pasaż…
JULIASIEWICZOWA
Tak… ale fortepianu nie…
ZBYSZKO
Moja droga — każda kobieta to fortepian — tylko trzeba umieć grać… Ach!… jaki ja śpiący…
JULIASIEWICZOWA
Czego ty po tych knajpach się włóczysz?
ZBYSZKO
A gdzież się będę włóczył? Gdzieś muszę.
JULIASIEWICZOWA
Ja na twoim miejscu starałabym się o jaką znajomość… solidną… no… Tyle mężatek co — Boże.
ZBYSZKO
Dziękuję. Mam dosyć kołtunerii w domu i w… samym sobie.
JULIASIEWICZOWA
Dlaczegóż jesteś… kołtunem?
ZBYSZKO
Źródło tekstu: Wolne Lektury.