lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 19

JULIASIEWICZOWA
Rozumiem! Rozumiem!
MELA
/ opierając się o stół /
Niech mi ciocia wytłumaczy. Moja najdroższa…
JULIASIEWICZOWA
Nie, panienko. Ja ci tego nie wytłumaczę. Tylko niech Mela pamięta. Trzymać języczek za zębami. Ani słowa o tym do nikogo! Ani słowa. I dalej nie podpatrywać… Jakby się co znów zobaczyło — oczy zamknąć.
MELA
A ciocia się tym zajmie.
JULIASIEWICZOWA
Może…
MELA
Moja ciociu święta. Oni się jeszcze wykradną albo zabiją. Tak było w Kijowie… Cicho… Zbyszko!
SCENA XI
/ Też same — Zbyszko /
/ Ubrany jak do wyjścia. /
JULIASIEWICZOWA
Jak się masz. Wychodzisz?
ZBYSZKO
Tak.
JULIASIEWICZOWA
Znów się puszczasz?
ZBYSZKO
Znów.
JULIASIEWICZOWA
Siedziałeś przecież częściej już w domu.
ZBYSZKO
Widocznie mam już dosyć.
JULIASIEWICZOWA
Szkoda — lepiej wyglądasz. Utyłeś trochę.
MELA
Zbyszko — zaraz wrócą wszyscy — będzie herbata.
ZBYSZKO
Nie czekajcie na mnie.
MELA
Mama będzie znów zła.
ZBYSZKO
Dajcie mi spokój!
JULIASIEWICZOWA
Mógłbyś być grzeczniejszy.
ZBYSZKO
Po co?
JULIASIEWICZOWA
Choćby ze mną… tak się zachowujesz…
ZBYSZKO
Moja droga — raz chcesz, aby ci uchybiać i aż prosisz się o to, to znów aby cię szanować. Wybierz już raz — matrona czy kokota.
JULIASIEWICZOWA
/ wściekła /
Najlepiej zrobię, jeśli z takim brutalem mówić nie będę.
ZBYSZKO
Najlepiej. A przestań się malować, bo wyglądasz jak kamienica odnowiona na przyjazd cesarza. Bądź zdrowa…
JULIASIEWICZOWA
Tak!… ej, żebyś nie pożałował twojej brutalności.
ZBYSZKO
Ja nigdy niczego nie żałuję!
/ Wychodzi. /
MELA
On znów taki zły, jak dawniej. I z Hanką się tak kłócili! tak kłócili! O! mamcia idzie przez kuchnię.
SCENA XII
/ Dulska — Hesia — Juliasiewiczowa — Mela — później Dulski /
DULSKA
/ do Juliasiewiczowej /
Jak się masz… Cała jestem wzburzona.
JULIASIEWICZOWA
O cóż chodzi.
DULSKA
W tramwaju. Znów awantura. Jak Hesia siedzi, to przecież wygląda na dziecko, co nie ma metra wysokości. Mówię jej — skurcz się…
HESIA
E! proszę mamy…
DULSKA
Ona na złość się wyciąga i zaraz potem z konduktorem *secesja* — wszyscy się patrzą…
JULIASIEWICZOWA
Ach! bo o ten cent czy dwa.
DULSKA
Kto nie szanuje grosza, ten nie wart… Hanka, nakrywaj! My tu pijemy herbatę teraz, bo piec w jadalni coraz gorszy.
JULIASIEWICZOWA
Czemu go ciocia nie poprawi?
DULSKA
Albom ja głupia? I tak na przyszły rok nie będę tu mieszkać, tylko wynajmę. Wtedy mi lokator piec poprawi. Idę włożyć szlafrok. Hesia, przebrać się — Mela, zajmij się herbatą.
/ Wychodzi — Hanka nakrywa — Juliasiewiczowa obserwuje Hankę. /
HESIA
Dziś była marna lekcja — dobrze zrobiłaś, że cię nie było. Same sztubaki…
/ Wybiega. /
JULIASIEWICZOWA
Hanka! cóżeś tak zmizerniała?
HANKA
Zęby mnie bolą.
JULIASIEWICZOWA
Zęby?
/ Wchodzi Dulska. /
DULSKA
/ w szlafroku /
Żywo samowar! bułki… wypijesz z nami herbatę?
JULIASIEWICZOWA
Dobrze.
/ Wchodzi Mela — niesie książkę i koszyk z robotą — później Hesia z zeszytami i książkami — siadają przy stole — Dulska i Juliasiewiczowa siadają także przy frontowej stronie stołu. /
DULSKA
Szczęśliwa jestem, że już jestem w domu. Dla kobiety nie ma jak dom. Ja to zawsze powtarzać będę. Zawołajcie Zbyszka.
MELA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia