No… nie martwiuchny się, pani Dulska. Ale co mamcia chce, żebym ja tu z wami w domu robił? Nikt nie bywa… żyjemy jak ostatnie sobki.
DULSKA
Ciężkie czasy — nie ma na przyjęcia.
ZBYSZKO
E! człowiek jest zwierzęciem towarzyskim. Musi od czasu do czasu myśl wymienić. O! widzi mamcia, myśl — to wielkie słowo. Choć ono się stąd gna, to przecież tu i ówdzie się jeszcze kręci…
DULSKA
Ja tam nie mam czasu myśleć…
ZBYSZKO
Właśnie, właśnie. Więc też ja myk z domu, bo w domu właściwie cmentarz. A czego? Myśli — swobodnej, szerokiej myśli.
DULSKA
A więc do kawiarni, do…
ZBYSZKO
Tak — tak! do… Co mamcia może wiedzieć, którymi to drogami chadza ludzka myśl, nawet takiego jak ja kołtuna.
DULSKA
Jesteś głupi. Ty i twój ojciec — to jedna dusza. On co dzień w cukierni, a ty — Bóg wie gdzie…
SCENA VI
/ Dulska — Dulski — Zbyszko /
/ Dulski, zasuszony urzędnik, wchodzi ubrany bardzo porządnie, do wyjścia — czyści kapelusz. /
DULSKA
No, wreszcie…
DULSKI
/ poprawia kołnierzyk przed lustrem. /
ZBYSZKO
Dzień dobry ojcu!
DULSKI
/ gestem wita syna. /
DULSKA
/ do męża /
Dziś fasujesz!
DULSKI
/ kiwa głową. /
DULSKA
A uważaj, żebyś nie zgubił. Na co czekasz? A! cygaro… Zbyszko — daj cygaro ojcu znad pieca.
DULSKI
/ bierze cygaro, które Zbyszko zdjął znad pieca — próbuje je. /
DULSKA
A czy wiesz, o której twój synek do domu wrócił?
DULSKI
/ wzrusza ramionami, że mu to obojętne, i wychodzi środkowymi drzwiami. /
DULSKA
Zwariować można z tym człowiekiem.
ZBYSZKO
Tak go mama wychowała.
DULSKA
Nie — to już zanadto.
ZBYSZKO
Dobranoc. Idę się zdrzemnąć.
DULSKA
A biuro?
ZBYSZKO
/ ziewając /
Nie ucieknie.
DULSKA
/ zatrzymując go /
Zbyszko! przyrzeknij mi, że się poprawisz.
ZBYSZKO
Nigdy — wolę raczej zdać egzamin państwowy.
/ Wychodzi do swego pokoju. /
SCENA VII
/ Dulska — Hanka — potem Zbyszko /
DULSKA
Zetrzyj fortepian — popraw w piecu. Czy kucharka ubrana do miasta?
HANKA
Tak, proszę pani.
/ Dulska wychodzi do kuchni. Hanka chwilę sprząta. — Zbyszko wychyla się ze drzwi. /
ZBYSZKO
Hanka? jesteś sama?
HANKA
Daj mi pan spokój!
ZBYSZKO
Cóż ci za mucha na nos siadła?
HANKA
/ milczy /
ZBYSZKO
Chodź tu! pokaż mordeczkę! czegoś zła?…
HANKA
/ milczy, tylko coraz energiczniej sprząta — widać w niej walkę wewnętrzną. /
ZBYSZKO
Taka jesteś brzydka, jak się nadmiesz.
HANKA
/ nagle /
Pewnie… te panny, co pan od nich wraca, to ładniejsze.
ZBYSZKO
A! tędy cię wiedli. O to ci chodzi.
HANKA
Mnie o nic nie chodzi — tylko nie chcę, żeby mnie pan sekował.
ZBYSZKO
Jak będziesz dla mnie lepsza, to będę w domu siedział.
HANKA
Ja ta nie potrzebuje. Może se pan iść do tych pannów.
ZBYSZKO
Albo to prawda! Aż się za mną trzęsiesz.
HANKA
Niech pan idzie, bo jeszcze starsza pani wejdzie.
ZBYSZKO
Ale o… Pocałuj pana w rękę, za to, żeś go rozgniewała.
HANKA
/ śmiejąc się /
Figa!
/ uderza go po łapie. /
ZBYSZKO
A ty szelmo…
/ Chce ją objąć — wchodzi Mela, która wydaje lekki okrzyk — potem zaczerwieniona, z oczyma spuszczonymi idzie do fortepianu — Hanka ucieka — Mela siada i gra ćwiczenia pięciopalcowe. Gdy Mela zostaje sama, chwilkę gra — potem wstaje, idzie do pokoju Zbyszka i puka. /
MELA
Zbyszko!
ZBYSZKO
Źródło tekstu: Wolne Lektury.